aNouc napisał(a):

|
Wystarczyłoby gdyby powiedział "będziemy walczyć!".
|
Chrzanienie. On nie powie czegoś takiego, bo dla kogoś wychowanego w Holandii jest to stwierdzenie tak oczywiste, że aż śmieszne. Tylko u nas piłkarze wybierają sobie, kiedy akurat się przyłożą, w normalnych ligach walka jest czymś normalnym, to obowiązek piłkarzy. Równie dobrze mógłby powiedzieć, że będą chcieli strzelić gola, albo nie stracić żadnego (chociaż nasi rodzimi trenerzy wsławiali się i takimi wypowiedziami przedmeczowymi).
Czym innym jednak jest walka, a czym innym realna ocena własnych możliwości kadrowych. Taki Bunoza popełnia po kilka poważnych błędów na mecz, prokurując sytuacje dla przeciwnika, uchodzi mu to jednak na sucho w 90% przypadków. Problem w tym, że meczu pucharowym przeciwnik nie będzie raczej seryjnie ładował piłką w trybuny po minięciu źle ustawionego Gordana... Tak, tak - Karabach to nie przypadek...
Idźmy dalej - Cikos, Pajlić. Przecież ich pierwszy lepszy skrzydłowy wkręci tak, że do końca meczu się będą odkręcać. Nie mówiąc już o tym, że wszystkie dośrodkowania w nasze pole karne przejdą...
Do czego zmierzam - przy obecnej kadrze w meczu z europejskim średniakiem (i to z tych słabszych) na dziesięć meczów przegramy osiem, jeden wygramy, jeden może zremisujemy. Wystarczy wyłączyć Małeckiego i Meliksona i nasza ofensywa przestaje istnieć. Gdyby przyjdzie wprowadzić zmianę, to na ławce straszą "Łobo" i Garguła. Mamy jednego nominalnego napastnika, który w dodatku nie strzela bramek.
Jak masz problem z rzeczywistością, to - no właśnie. Masz problem. Ty, nie Maaskant.