Rzeczywiście też o tym myślałem ale wychodzę z założenia, że on zna się na trenerce lepiej ode mnie
A tak poważnie to może chodzi o to, żeby zespół się maksymalnie zgrał ze sobą i każda minuta jest na wagę złote w tym okresie? Niektórzy zawodnicy dołączyli do zespołu zaledwie kilka tygodni temu i w ten sposób Maaskant wykorzystuje każdy mecz z potencjalnie słabiej grającymi przeciwnikami, aby w meczach z bezpośrednimi kandydatami do MP mieć możliwie najlepiej zgrany kolektyw?
Podoba mi się natomiast na pewno to, że nie jest przywiązany do nazwisk i trochę rotuje składem. Wg mnie jest to jeden z głównych sposób do osiągnięcia sukcesów, zarówno w kraju jak i w europejskich pucharach, kiedy mecze zaczynają się nakładać. Dodatkowo zawodnicy pracują jeszcze ambitniej na treningach bo wiedzą (i widzą w meczach), że nikt (poza Sobolem chyba

nie ma pewnego miejsca w składzie za nazwisko. Duży plus!
No i na koniec napiszę jeszcze, że mam nadzieję, że z biegiem sezonu więcej zawodników będzie wchodziło na boisko w 70-80 minucie meczu. Bo tylko wtedy można uznać, że mieli jakąś szansę na pokazanie się. Bo jeśli prowadzi się 2:0 to zespół w 80% skoncentrowany jest na obronie rezultatu i gracz nie ma wielkich szans do wykazania się.