Rozumiem. Palcie sobie, wmawiajcie, że ktoś ma 90 lat i całe życie pali i wy także tyle dożyjecie..Zwisa mi to. Martwie się o siebie, żeby nie przebywać w towarzystwie palących/śmierdzących, bo wierzę i jest to poparte naukowo, że mi to szkodzi. Martwię się także o młodych ludzi, którzy nie daj Boże zaczną palić, by nie mieli agresywnych, otępiających reklam propagujących palenie i nie widzieli wszędzie na ulicach palaczy, bo słabość im podpowie, ze to "normalne", każdy pali, więc i ja będę..
Nie potępiam/nie obrażam/ was jako ludzi, bo nawet was nie znam, ale wyśmiewam wasz nałóg, śmieje się z powodów przez które palicie i nie żal mi powodu waszej śmierci. Cieszcie się, trujcie, z dziubków spijajcie bajki o 90latkach, ale w swoim gronie.
Was palaczy spisałem na straty

Bez obawy. Nie czepiam się was, możecie śmierdzieć ale z dala od moich płuc

Tu chodzi o moje zdrowie, które jest dla mnie najważniejsze i nie pozwolę na bierne wdychanie i wracanie do domu w przesiąkniętym szambem ubraniu. Chcecie, żeby wasz nałóg tolerować i szanować to wymyślcie niecuchnące i nietrujące papierosy.