Witam serdecznie mojego stałego współdyskutanta. Masz rację, że nie miałem zamiaru wywoływać nikogo do ustosunkowania się do tej wypowiedzi, ale rzeczywiście wspominając od Tobie sam zgotowałem sobie taki los
Dzięki za pozdrowienia
Trudno się nie zgodzić z tym co napisałeś, czy to w kwestii "państwa jako nocnego stróża", czy w kwestii obniżania podatków jako instrumentu, który państwo ma prawo używać. Co do tej drugiej sprawy to moja opinia od lat jest niezmienna, gdyż twierdzę, że skutki obniżania podatków w Polsce są przeceniane i oprócz haseł chwytliwych dla wyborców to działanie nie ma zbyt wielkiego oddziaływania na gospodarkę. Bardziej skupiałem się na tym, aby nie tyle obniżać, a uprościć jak najbardziej system podatkowy z jednej strony zwiększając sukcesywnie kwotę wolną od podatku oraz kwotę zmniejszającą podatek, aby jak najwięcej osób z najniższymi pensjami było zwolnionych z płacenia podatków, a z drugiej strony likwidować ulgi podatkowe drenujące budżet państwa. Obniżanie podatków będzie miało li wyłącznie sens gdy pójdzie za tym likwidacja ulg podatkowych. Z perspektywy czasu (3 lata) obniżenie składki rentowej przez PO i PiS wydaje się obecnie zabójcze dla budżetu państwa, bo te kilkaset złotych rocznie jakie zostaje w budżetach domowych nie rekompensuje blisko 30 mld zł rocznie jakie w tej chwili kosztuje to państwo, nie licząc kosztów obsługi długu i odsetek od zaciąganych pożyczek. Niestety okazuje się, że działanie, które było w 2006/2007 roku działaniem racjonalnym za kilka lat jest oceniane jako irracjonalne, bynajmniej przeze mnie.
Cieszę sie że zgadzamy się w sprawie minimalizacji wpływu państwa na gospodarkę. Trudno jest mi natomiast zgodzić się z Twoją opinią na temat wpływu obniżenia podatków na gospodarkę. Wyrażasz swoją opinie (do której oczywiście masz prawo) jednak nie jest ono poparte niczym (argumentacja, wyliczenia itp) więcej niż tylko stwierdzeniem że takie jest Twoje zdanie. Z tak sformułowana tezę trudno dyskutować (a w zasadzie nie sposób z nią dyskutować). Ze swojej strony mogę tylko dodać że Twoja teza idzie bardzo mocno pod prąd (to eufemizm) poglądom uważanym powszechnie za racjonalne.
Natomiast zupełnym zaskoczeniem jest dla mnie Twój sposób prezentacji wielkości gotówki pozostającej w portfelach konsumentów w rezultacie obniżki skladki rentowej (piszesz o kilkuset milionach PLN), versus strat dla budżetu wynikajacych z tytułu tej operacji (szacujesz je na 30 mld). Nie trzeba być ekspertem w sprawach podatkowych aby domyślić się że obie te kwoty muszą być sobie równe (to co nie trafia do budżetu zostaje w kieszeni obywateli). Pomijam oczywiście efekt mnożnikowy i antycykliczny który działa zdecydowanie na korzyść redukcji podatków. Przemyśl sobie prosze jeszcze raz całą tę sytuację a potem być może wrócimy do dyskusji na temat tego czy było to irracjonalne czy nie.
Sytuację w gospodarce jaką zastał PiS na początku kadencji odbieram przez pryzmat tego co zrobili pożytecznego dla gospodarki ich poprzednicy (Belka i Hausner) o czym już prowadziliśmy zażartą dyskusję i każdy pozostał przy swoim stanowisku. Żeby nie było działalność i intencje, czy to Gęsickiej, czy Gilowskiej zawsze oceniałem pozytywnie, choć z wykonaniem bywało różnie co zazwyczaj było winą różnych zatargów politycznych, czy kilkukrotnym powoływaniem i odwoływaniem na urządów tej drugiej.
Wystarczy, że przytoczę cytat z siebie sprzed pół roku, który świadczy, że sam kurs gospodarczy za rządów PiS był generalnie dobry, dla mnie dobry.
W rzeczy samej różnimy się (i to bardzo) w ocenie wpływu na gospodarkę tzw: planu Hausnera. O ile mnie pamięć nie myli to utrzymywałeś że wygenerował on (tzn plan Hausnera) za czasów rządu PiS 30mld PLN przychodów budżetowych

. Wydawało mi się że wyjasniłem Ci na czym polega (moim zdaniem) błąd w Twoich obliczeniach ale jak widać nie przekonałem Cię. Cieszę się natomiast że zgadzamy się z oceną kursu gospodarczego rządu PiS.
Chodziło mi oczywiście o sytuację, kiedy Jarosław Kaczyński znalazł się w sytuacji impasu politycznego i musiał się zdecydować na samorozwiązanie się Sejmu. Zmusiła go do tego sytuacja, gdyż był trzymany w szachu i miał do wyboru trwanie rządu mniejszościowego i narażenie partii na jeszcze większe osłabienie notowań, albo na kapitulację, ale tylko połowiczną bo związaną ze skonsumowanie przystawek w przyspieszonych wyborach. Z pewnością nie kierowały nim żadne pobudki związane z uczciwością. Jestem o tym święcie przekonany i uznaję z perspektywy czasu, że był to krok w tył, aby zrobić następnie dwa kroki w przód. Co jak co, ale Jarosława zawsze doceniałem za intelekt, strategię i przebiegłość mimo tego, że budzi u mnie antypatię polityczną.
Tusk w porównaniu do niego jest pionkiem na szachownicy, a nie graczem jak mi się jeszcze jakiś czas temu można było sądzić. Wykorzystywał jedynie słabość PiSu, który nie mógł znaleźć spójnego wizerunku, miał przygaszonego prezesa (jeszcze przed Smoleńskiem) i był wewnętrznie rozbity przez co dochodziło do starć w strukturach partyjnych oraz do kontrolowanych wycieków do mediów.
Zgoda co do oceny Tuska. Nie rozumiem natomiast dlaczego uczciwość miała by nie iść w linii z racjonalna kalkulacją? W przypadku decyzji o przedterminowych wyborach właśnie tak było i chwała Jarkowi za to że zachował się uczciwie i mądrze. Natomiast z perspektywy czasu widać wyraźnie że błąd popełnili zarówno Giertych jak i ci z Samoobrony którzy zostali przy Lepperze. Czasami zastanawiam się jak potoczyłaby się historia gdyby w tamtej sytuacji Giertych i Samoobrona (bez Leppera) zdecydowali się na dalszą współpracę koalicyjną z PiS.
PS. Miałem się nie rozpisywać, ale wyszło jak zawsze... Dziwię się, że odebrałeś mój komentarz jako dosyć krytyczny wobec PiS, bo ja w sumie nie napisałem w nic nic krytycznego oprócz tego, że sytuację gospodarczą za swoich czasów mieli generalnie dobrą, a tylko zdarzało się, że uskuteczniali nicnierobienie w tej sferze (oboje się zgadzamy, że może być to również dobre dla gospodarki). Mimo, że mój stosunek do tej partii od wyborów samorządowych zmienił się z obojętnie-krytycznego na bardzo krytyczny widząc to co się dzieje w moim Wołominie ogarniętym przez pisowskie państwo wodza Sasina, z przywiezionymi w teczce mamisynkami zwalniającymi moich znajomych, którzy nie pasowali do klucza politycznego, zwalniającymi wczoraj mojego ojca który jako ekspert apolitycznie działał dla gminy od 1991 roku, przeżył wszystkich dotychczasowych burmistrzów i jak dotąd nie przeszkadzał żadnej opcji politycznej. Doszły do władzy chłopaczki, które nie mają o niczym pojęcia, zwalniają ludzi, którzy myślą samodzielnie, a w urzędach od kilku miesięcy na korytarzach powtarza się się tylko dwa słowa "HAKI" i "GWÓŹDŹ DO TRUMNY". O wyprowadzaniu w obstawie straży miejskiej pracownika zakładu miejskiego nie ma sensu już wspominać. Szkoda zdrowia na to...
Bardzo mi przykro z powodu Twojego ojca ale uwierz mi że napatrzyłem się zbyt wiele na to w jaki sposób PSL (bo o ile dobrze rozumiem takiej opcji był burmistrz/starosta Wołomina i o ile dobrze rozumiem podobne są Twoje sympatie polityczne) traktował pokonanych przez siebie (chociażby tych od Wojciechowskiego) żeby okazać choć odrobinę współczucia dla tych którzy tracą obecnie pracę w Wołominie. Nosił wilk razy kilka .... . Wzrost Twojego krytycyzmu względem PiS jest w tej sytuacji poniekąd zrozumiały natomiast wybacz mi jeśli zwrócę Ci uwagę że wpływa on również niestety na jakość Twoich analiz politycznych. Co stwierdzam z pewnym żalem

.