raindog napisał(a):

|
Nie wiem, czy istnieje wolna wola. Poza tym istnienie świadomości nie determinuje jej istnienia. Tak, czy inaczej odnoszę się do faktów, a faktem jest, że pewni ludzie nie zmienią swojego zachowania, skoro nie potrafią zrozumieć kilku zdań we własnym języku. Jak nie lubię wybiórczej, to jednak inaczej interpretuję pojawiające się ostatnio artykuły. To, że dziennikarzyna szuka sensacji to jedna sprawa. Nie znaczy to jednak, że w tym całym potoku słów nie ma poruszonych słusznych kwestii. A co jest słuszne? To, że kibic powinien wspierać własną drużynę, niż koncentrować się na drugiej. Faktem jest, że rzucanie łaciną na stadionie klubowi nie pomaga. Później się dziwić, że stadiony w Polsce nie są zapełnione. Pomijając już kwestię tego, że pewni ludzie wrzucają przywiązanie do klubu do składowej progowej w swym światopoglądzie, warto podkreślić to, iż im najzwyczajniej nie zależy na poziomie funkcjonowania klubu. Stanowi to coś w rodzaju "szerzenia wiary chrześcijańskiej mieczem", co samo w sobie jest działaniem sprzecznym.
|
Dziwne, że w innych krajach, bluzgi nie przeszkadzaja w przychodzeniu ludziom na mecz, tylko u nas. Dla mnie to zwykle .......enie i zaciemnianie prawdy o słabej frekwencji...
Koncentrowanie się innej ekipie to tez element zycia kibicowskiego... po to się też przychodzi na mecze... dla rywalizacji, adrenaliny, czy poczucia odrębności... Dla tego mamy słabą frekwencje na meczach, bo za mało ludzi w Polsce to "czuje" Za słabą mamy lige, za cienką otoczke i piłkarzy, żeby klientów przyciągać na mecze... Ja mam nadzieje, że to nigdy nie nastąpi i że na mecze zawsze będa chodzic Troglodyci, dla ktorych piłka to element życia 24/7 a nie lans na stadionie, bo pilkarze dobrzy , a jak słabi to ich nie ma.
Jeszcze raz. Na mecze maja chodzić kibice... choćby 13 tys na 30 tysieczniku... Nie banda lanserów którzy pojawili sie na Legii a Ruch po.......ili, bo już nie było medialnie