Faktycznie Dubieniecki istny anioł

Swoją drogą przypomniała mi się taka scena z filmu "Wojna Światów" Szulkina, kiedy filmowe zomo wchodzi do mieszkania głównego bohatera rano wycinając piłą mechaniczną drzwi. Pamiętam projekcję w Rotundzie na początku lat osiemdziesiątych jak reagowała publika. W pełnej prawa IV RP poranne wejścia z kamerami miały dokładnie ten sam wymiar. Po prostu szczyt demokracji
