Przecież z tego co zrozumiałem AS82 miał wyraźnie na myśli warunki polityczno-gospodarcze jakie miał PiS podczas dwóch lat swoich rządów. Wielokrotnie to podkreślałem, czy to w rozmowie z wiślakiem68, czy z innymi użytkownikami, że sytuację jaką zastał PiS była na tyle dobra, że dodając do tego rozwijającą się z kwartału na kwartał gospodarkę i koniunkturę w wielu branżach, w tym tak odczuwalnych dla społeczeństwa jak budownictwo mieszkalne, czy usługi, mogli spokojnie przez te dwa lata zamknąć się w ministerstwach i nic nie robić, a gospodarce nic by się nie stało. I w efekcie tak zrobili gdyby nie pewne starania Gilowskiej, czy Kluski, który nie został jednak do końca zaakceptowane, gdyż byli to ludzie z zewnątrz. Od strony politycznej po aferalnym rządzie lewicowym też mieli pewien kredyt zaufania od społeczeństwa, w końcu to ich a nie PO wybrała na partię nr1, która miała za zadanie naprawić kraja po rządach Millera i s-ki. Może nie było to takie zaufanie społeczeństwa jakie miało PO w 2007 roku podbudowane płonnymi obietnicami o "Drugiej Irlandii", czy masowym powrocie młodej emigracji do kraju, ale do końca Marcinkiewicz cieszył się wraz z rządem również bardzo dużym poparciem
Sam Marcinkiewicz cieszył się w czerwcu 2006 zaufaniem na poziomie 67%. Nie wiem czy Tusk miał kiedykolwiek taki wynik.
http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2006/K_101_06.PDF
A w głębszej analizie na temat Marcinkiewicza widać, że społeczeństwo wtedy kupiło ten rząd i jakby zgłębić się w szczegóły to pewnie dopiero pod koniec 2006 roku zaczęły być większe spadki zaufania, już za rządów Jarosława.
http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2006/K_079_06.PDF
Warto jeszcze spojrzeć na tabelkę ze strony drugiej jak zmieniało się zaufanie do rządu w kilku ostatnich miesiącach Belki (13-15% zaufania), aż po koniec kadencji Marcinkiewicza w momencie odejścia Gilowskiej z rządu (42-50%)
http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2006/K_115_06.PDF
Oczywiście nie twierdzę, że warunki do rządzenia mieli idealne, bo szybko rozpoczęła się nagonka mediów i nie tylko, a na dodatek mając takich koalicjantów wizerunek pogarszał po kolejnej aferze czy to z Lipcem, czy z Łyżwińskim, czy z Lepperem. Szanse mieli jednak spore gdyby utrzymali przystawki w ryzach, ale jak się skończyło wszyscy dobrze pamiętamy.
Dlatego zgadzam się z twierdzeniami, że generalnie sytuacja jaką zastał PiS była dobra, kolejne miliardy z podatków zasilały budżet, a społeczeństwo dało im kredyt zaufania. W tym jak głosujący na Lecha Kaczyńskiego.