GajowyDrwal napisał(a):


Jakby wejście było za darmo to 2 miliony by przyjechały na mecz...
Naprawdę myślisz zanim coś napiszesz?
Porównujesz niemiecką Bundesligę z Ekstraklasą? Przecież w niemczech jest najwyższa frekwencja na świecie! Zupełnie inna zamożność obywateli, inny poziom ligi, inne piłkarskie tradycje, itd itp...
Jak chcesz bawić się w porównania to najlepszym przykładem jest chyba Praga:
Jeden klub walczący o mistrzostwo co roku - w Krakowie Wisła, tam Sparta (sukcesy znacznie większe Sparta, która w LM grała wielokrotnie w tym raz doszła do ćwierćfinału). Drugi klub balansujący między ekstraklasą a pierwszą ligą, ale mający swoje wielkie momenty - Cracovia, Slavia (i tu znowu czeski klub osiągnął więcej bo Slavia grała parę lat temu w LM, a Cracovia?), plus trzeci mały osiedlowy klub też z momentami, nie mający jednak większej liczby kibiców - u nas Hutnik, tam Viktoria Żiżkov.
Zamożność obywateli podobna, miasto większe od Krakowa dość znacznie, klimat taki sam, poziom ligi nawet wyższy... I jak frekwencja w pierwszej kolejce?
6 marca Sparta Praga - Pribram, niecałe 10 tys ludzi na stadionie. Walczą o mistrza podobnie jak Wisła.
Nawet na nie dawnym meczu z Liverpoolem nie udało im się zapełnić całego zaledwie 20 tysięcznego stadionu...
|
Co do pierwszego pewnie możesz być blisko. Nie chciał byś zobaczyć meczu na 2 milionowym stadionie i jeszcze za darmo?

Za wiki:
W 1900 roku w Gelsenkirchen mieszkało ok 5,1% Polaków, według niem. Wikipedii 13,9% w 1905. Stąd w lokalnej gwarze pojedyncze słowa pochodzenia polskiego, np. Mottek (młotek), Duppa, dobsche, Mattka (otyła kobieta) [1]. Pochodzący z Mazur piłkarze Ernst Kuzzora i Fritz Szepan mają swoje ulice w mieście. Schalke 04 nazywano klubem polaczków. Nazwa stadionu Arena AufSchalke (od 2005 Veltins-Arena) prawdopodobnie była kalką polskiego "na Schalke".
Czyli jakieś tam tradycje piłkarskie w Polsce mamy.
Czechy to prawie jak małopolska wiec porównanie też nie najlepsze. Ale mnie chodzi tylko o jedno, niezależnie od miejsca zawsze istnieje granica ceny, powyżej której kompletu nie ma. Jest ona zmienna w zależności od zamożności społeczeństwa, komfortu oglądania, poziomu drużyny, rangi meczu, ew. dodatkowych atrakcji. Trzeba taka granice znaleźć, czyli obnizając cene zapełnić stadion, a jak zacznie brakować biletów dwa dni przed meczem, myśleć ostrożnie o podwyżkach.