To nie jest miejsce na dyskusje o katastrofie.
Piszę o dziadkach czy parce bo piszę o kibicach którzy chcieliby przyjść na mecz swojej drużyny "przy okazji" wizyty u rodziny, wycieczki do Krakowa, czy jakiejkolwiek innej. Po prostu idą do kasy kupują bilet i dostają miejsce takie jakie im wypadnie i nie boja się ze sąsiad z miejsca obok zupełnie przypadkowy będzie miał do nich jakieś ale.
Dlatego ze jak wpadali do wsi Niemcy to zdarzało się że spędzali wszystkich do stodoły i podpalali stodołę, podobnie było z Ruskimi. Więc troche kulawa ta Twoja analogia.