|
Bardzo cieszy zwycięstwo, ale martwią "stare problemy". Czyli obrona i atak. W pomocy bowiem dzięki transferom i większej konkurencji sytuacja drgnęła na plus.
Genkow znów zagrał na poziomie Żurawskiego z Podbeskidziem. Napastnik nie jest tylko od skakania do górnych piłek i wygrywania jakiejś od czasu do czasu, a do tego właśnie sprowadza się gra Bułgara. Na razie w dwóch meczach ligowych nie oddał ani jednego strzału na bramkę rywala, nie stworzył ani jednej bramkowej okazji dla zespołu. To nie może nie martwić.
Obrona - bardzo rozczarowuje mnie Jaliens, który popełnia mnóstwo poważnych błędów, podobnie jak Bunoza. A można było oczekiwać, że będzie przewyższał Bośniaka znacznie w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. Niestety, nie gra pewniej. Dlatego Chavez powinien szybko wrócić do składu, bo w defensywie nadal jest najlepszym zawodnikiem Wisły.
Boczni obrońcy też jak nie zabezpieczali, tak nadal nie zabezpieczają właściwie skrzydeł. Bardzo ławo dośrodkować w nasze pole karne. Szalenie wymowne są tu okrzyki Maaskanta do Cikosa: "Think!". On faktycznie momentami ewidentnie ma problem z myśleniem.
Dobrze, że w życiowej formie i sile fizycznej jest Małecki, nasz najlepszy obecnie piłkarz. A także, że Melikson faktycznie jest jak na polskie warunki wybitnym zawodnikiem. Głównie dzięki nim i wreszcie pewnemu bramkarzowi wygrywamy w lidze. Ale to za mało, by wygrywać bez końca.
Mogą cieszyć jeszcze dwie sprawy: że Jirsakowi powoli kończy się kontrakt i w związku z tym zależy mu znacznie bardziej na pokazaniu się niż wcześniej. "Syndrom Pawełka" znów działa. I zależy mu o wiele bardziej niż Gargule. Dlatego gra i wreszcie jest przydatny zespołowi.
A druga sprawa, że zawodnicy, którym "brakło serducha" i w kompromitujący sposób zaprzepaścili szansę dobrego pokazania się z Podbeskidziem nie powąchali nawet murawy. To prawidłowa decyzja Maaskanta, w każdym normalnym klubie tacy delikwenci na długo lądują na ławie.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|