Wyświetl pojedynczy post
Szarny
Senior Member
 
 
Od: 07.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#418
Stary 05.03.2011, 12:29
Obejrzałem sobie rano powtórkę tego meczu i taka refleksja na temat Małego.

Patryk ma jakiś dziwny syndrom "bohatera japońskiej kreskówki", który objawiał się też np. w grze Krysi Ronaldo w 1 sezonie w Realu.
Podobnie jak wtedy Ronaldo, Mały chce robić wszystko sam, mimo że jeszcze więcej dałby dobrego dla drużyny, gdyby jednak z siebie takiego hiroła nie robił.

Kilka sytuacji na szybko z 1 połowy:
- 2-krotnie Wisła przejmowała piłke na połowie Ruchu i była okazja na szybkie rozegranie akcji, tyle że Mały zamiast podawać do niekrytego w środku Meliksona zbiegał do skrzydła i kiwał się z 3 obrońcami. Akcja jak z podwórka.

- Kirm wyprowadza kontrę, mija 2 rywali w środku i rzuca piłkę Patrykowi na wolne pole, który powinien od razu, z pierwszej grać w pole karne do kompletnie nie krytego Genkova. Mały woli zabrać się z piłką do końcowej linii i ją traci.

- Rzut wolny przed polem karnym po faulu na Meliksonie. Podchodzi Kirm, który pokazywał już że z wolnego potrafi groźnie uderzyć, ale piłke zabiera mu Patryk i wykłuca się że to on będzie strzelał.


Kurde. Gdyby nie ta jego chora ambicja, "syndrom Tzubasy Ozory" to Mały byłby dziś najbardziej wartościowym polskim piłkarzem. A tak... wykorzystuje swój potencjał w jakiś 1/5 bo mniej więcej taki jest stosunek jego udanych zagrań i głupich decyzji. Ubzdurał sobie chłopak, że bez niego Wisła nie jest w stanie strzelać bramek (poniekąd ma rację ) i jestem pewien że przynajmniej 1 gola na mecz strzelalibyśmy więcej, gdyby rzadziej chciał być tym MVP na boisku i częściej dostrzegał kolegów z drużyny.

Ale i tak wielkie brawa dla Małego bo bez niego wiosną najprawdopodobniej nie byłoby tych 6 punktów.
Odpowiedz cytując