Jazon napisał(a):

|
Ale ciężko się z tym opisem nie zgodzić...
|
Zgadzam się z opisem.
Łobodziński najpierw traci piłkę, a później nie raczy ruszyć tyłka za zawodnikiem Podbeskidzia ( a grał zaledwie 20 minut!) - w myśl zasady "Czy się stoi czy się leży, sto tysięcy się należy" Co najśmieszniejsze jakiś kibic w tym temacie dalej go widzi w pierwszym składzie
Drugi bohater to Gordon "drewno" Bunoza - to on zawalił z kryciem Malinowskiego, biegał koło niego jakby miał w dupie czy przegramy mecz.