przesadzacie z tą krytyką Bartoszewskiego.
Nie jestem jego fanem (to co najmniej łagodne okreslenie) ale w wielu źródłach historycznych i opracowaniach znajdujemy potwierdzenie tej tezy: podczas okupacji należało bać się nie tylko okupanta, ale przede wszystkim zazdrosnego czy nieprzychylnego sąsiada.
Słuchałem ostatnio w Radio eM (sląskie) rozmowy z Andrzejem Grajewskim (jego artykuł w GN:
http://goscniedzielny.wiara.pl/index...104764436&katg=) , ktory potwierdza tę tezę cytując opracowywane przez niego pamiętniki osoby, która w ramach ZWZ a póżniej AK, od 1940 roku dokonywała egzekucji na szczególnie "zasłużonych" dla przesladowania Polaków. Pracując jako egzekutor wykonujący wyroki śmierci Państwa Podziemnego, pierwszy wyrok na Niemcu wykonał on dopiero w 1944 roku. Wcześniej były to egzekucje skazanych za kolaboracje i donosy obywateli polskich w olbrzymiej liczbie.
Można nie lubić Bartoszewskiego, ale nie wolno przez to wybielac polskiego społeczeństwa z okresu okupacji.