Ja rozumiem, że nasza piłka nie jest najwyższych lotów, ale to raczej wina braku dobrych zawodników, co jest wynikiem fatalnego szkolenia, co jest wynikiem fatalnej infrastruktury, zaniedbań organizacyjnych i niedofinansowania wlatach 80 i 90 - ale pisanie, że wszyscy polscy trenerzy, w tym Probierz, który w Jagielloni zrobił coś z niczego - jest do dupy, a ostatnim Mohikaninem był Kasperczak to takie same pierdoły jakimi uraczył nas dzisiaj Piechniczek, tylko w drugą stronę
Kasperczak osiągnął sukces, bo miał
ostatnie pokolenie dobrych polskich graczy zebranych do kupy - Szymkowiak, Żurawski, Frankowski, Kosowski, Baszczyński, Głowacki, Kuźba (zanim nie poszły mu kolana i psycha), Majdan, Stolarczyk, do tego Uche, Cantoro. To była
JAKOŚĆ
A potem nadeszła era Łobodzińskich, Ćwielongów, Gargułów, Niedzielanów, Matusiaków i innych złamasów zasilanych szrotem z zagranicy dlatego wyniki jakie były każdy widzi.
Dopiero Maskaant z Vlaxem poszli po rozum do głowy i kupili - na to wygląda - pożądnych piłkarzy z poza Polski - i okazuje się, że znowu zaczynamy mieć jakość - vide Melikson.
Akurat Probierzowi, Skorży czy Michniewiczowi mniej brakuje do kolegów z zachodu, niż polskim piłkarzom. A to dlatego, że żeby być w miarę kumatym, nie trzeba mieć infrastruktury, selekcji i systemu szkolenia, ale żeby być w miarę wytrenowanym i wyselekcjonowanym to już bez tego się nie obejdziesz.