Kowalski napisał(a):

Orzeu: "Jesli kogos lubi reszta swiata to zazwyczaj dlatego ze ten ktos tej reszcie pasuje i jego dzialania sa zgodne z ich interesami co nie oznacza ze sa zgodne z interesem Polski."
Mam pytanie: Czy pod te definicję pociągany jest Lech Kaczyński i Gruzja? i Litwa?
|
Slabe pytanie. Jedz do Gruzji i popytaj na miejscu czy popieraja Sakaszwilego czy nie.
Ale skoro dopatrujesz sie w dzialaniach Kaczynskiego kierowania sie interesem Polski, to chyba jest raczej zasluga polityka a nie wada.
Przykladem takiego podejscia ze dany polityk jest "dobry" dla jakiegos regionu co nie ma przelozenia na to czy jest on dobry dla wlasnego kraju jest Obama. W Europie poparcie na poziomie 80-90%, w USA ponizej 50%. I myslisz ze ktokolwiek w USA sie tym przejmuje? Ba, ze uzywa tego jako argument za Obama? Zostalby wysmiany.
Inny przyklad, bardziej skomplikowany, to totalny brak reakcji na to co sie dzieje w Egipcie czy Libii przez Europe. Czekaja na to kto wygra i wtedy wyraza dopiero swoja opinie. Kadafi juz byl na salonach europejskich wiec jak sie nie podda to nadal bedzie swoj, jesli przegra to beda glosy ze "zawsze popierano demokrace w tamtym regionie". Nikt niczego nie zrobi bo wszyscy boja sie o wlasna dupe i maja gdzies zniewolenie w innych krajach. A tak sie ladnie wszyscy organizauja we wszystkich "ruchach na rzecz obrony demokracji i praw czlowieka". Przy dzisiejszych politykach mur berlinski chyba nigdy by nie padl bo nie ma ani jednego czlowieka z jajami pokroju Reaggana czy Thatcher. Przy tej okazji widac tez calkowita kompromitacje tej czesci Europy (glownie Wlochy, np. spotkanie Kadafiego z feminisitkami) i widac jak konczy sie swatanie z dyktatorami. Slabosc Europy jest katastrofalna, Putin tez juz o tym wie.