Na początku powiedział Krakowskiej, a minutę póżniej Warszawskiej
Cytat:
Panie Prezesie
22 lutego na łamach „Gazety Wyborczej” ukazała się druga część wywiadu z prezesem Wisły Kraków, Bogdanem Basałajem. Poruszony został w niej m. in. jeden z ulubionych tematów wspomnianego wydawnictwa, a więc kibice. Znani z zamiłowania do hipokryzji pracownicy pisma w klasycznie wybiórczy dla siebie sposób po raz kolejny postanowili ukazać jak fatalnym elementem piłki nożnej są jej kibice i wierni fani.
Oficjalnych badań nie przeprowadzono, a zatem z całą mocą stwierdzić tego nie można, jednak tylko głębokie kompleksy i brak akceptacji ze strony środowiska już we wczesnych latach szkolnych wydają się wpływać na to, iż większość współczesnych pracowników pism wszelakich potrzebuje coraz mocniejszych dawek by swą małość w jakiś sposób odreagować. Pisząc o sprawach, o których nie mają bladozielonego pojęcia wcielają się w role Alfy, a czasem nawet i Omegi, sędziów, jedynych którzy mają prawo oceniać, a przede wszystkim wydawać wyroki.
Klasycznym przykładem współczesnego pracownika pisma codziennego jest Pan Piotr Jawor, który oprócz wymienionych powyżej cech posiadł jeszcze jedną bardzo istotną. Błyskotliwość. Otóż przywołany bardzo mały człowiek słusznie zauważył, że to przecież Stowarzyszenie Kibiców (sic!) Wisły Kraków organizowało pamiętny wyjazd kibiców do Kielc. Wcześniej się tym nie zajmowało, a i teraz fani Białej Gwiazdy wyjeżdżają na własną rękę. Jasnym jest przecież, co by się działo, gdyby organizacji podobnego kalibru eskapady Stowarzyszenie próbowało podjąć się raz drugi.
W wywiadzie nie mogło oczywiście zabraknąć wątku rasistowskiego i antysemickiego, a więc tematyki zjawisk z którymi bardzo mały człowiek zaciekle walczy każdego dnia. I przyznać trzeba, że idzie mu to prawie tak samo dobrze jak propagowanie antykibicostwa. Z naciskiem na prawie.
Na koniec pada pytanie, choć ściślej rzecz ujmując, zarzut w stronę prezesa, który jako przedstawiciel klubu nie potrafił się odciąć od niedawnego zabójstwa na osiedlu Kurdwanów. Być może, idąc tym tropem, Miasto Kraków na polecenie wspominanego wydawnictwa, już niebawem przeprowadzi akcję w której każdy mieszkaniec będzie odciąć się od owego wydarzenia musiał. Małych ludzi nie wyłączając.
Postawa pracownika pisma nie tylko nas, ale i większości ludzi orientujących się w zagadnieniu nie dziwi, wszak podobno każdy swoją cenę ma. Dziwi nas jednak postawa Pana Prezesa, który jako człowiek wykształcony, z kapitalnym doświadczeniem zawodowym, daje się wciągnąć w gierki ludzi prezentujących tak wybitnie niski poziom.
Nie ma możliwości by nie znał Pan polityki wymienionego wydawnictwa, a nawet jeśli zetknął się z nią Pan po raz pierwszy, by nie wyczuł jej zamiarów od razu. Gdy jest się niesłuchanym, a pracownika pisma wybitnie nie interesuje co o akcjach Stowarzyszenia Pan mówi, zazwyczaj przerywa się rozmowę, tudzież prosi o zejście na tory właściwe. Tymczasem drążony przez motywowanego żenującymi pobudkami pracownika przyjmuje Pan jego zasady.
Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków nie jest pod opieką Pana Prezesa i naprawdę nie potrzebuje być przez Pana wychowywane. Sam Pan wspomniał o wielu imponujących przedsięwzięciach Stowarzyszenia, dlatego tym bardziej dziwią wypowiadane dalej przez Pana słowa.
Dotychczasowa współpraca układała się pomyślnie i mamy nadzieję na jej kontynuację. Nie możemy jednak pozwolić sobie na to, by Stowarzyszenie przestał Pan traktować jak partnera, ale jako dziecko, które trzeba upominać za każdym razem, gdy wymagał tego będzie wywiad do codziennego pisma.
Żywimy głęboką nadzieję, iż Pańskie słowa są nieporozumieniem, a nasza dalsza współpraca przyniesie kolejne owoce naszemu wspólnemu dobru – Wiśle Kraków.
Z pozdrowieniami,
Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków
PS. Tak Panie Piotrze, wiemy że wywiad przeprowadzał Pan wraz z Panem Andrzejem Klembą.
|
SKWK