|
Prosty przykład - gdyby Gancarczyk grał w Anglii to po jego zagraniach cały czas słyszelibyśmy gwizdy tak że ten zawodnik wykończył by się psychicznie - po pierwszej połowie schodziłby do szatni czerowny ze wstydu jak burak. Wtedy albo wziąłby się do roboty i zaczął grać również z głową, albo po prostu ustapiłby miejsca w składzie lepszym. A tu nawet na najgorsze zagranie się nie gwiżdże. Jeśli płacicie za karnety i bilety to powinniście też czegoś wymagać.
|