|
Dawno nie oglądałem tak dobrego meczu. Barcelona gra niesamowicie - super zdyscyplinowana taktycznie, a do tego bawi się grą w piłkę, jej zawodnicy są w stanie grać ostrym pressingiem w 1, 30, 60 i 90 minucie.
A Arsenal... Najładniej grająca angielska drużyna zagrała wielki mecz. Nie dawałem im wielkich szans z Barceloną, tymczasem wygrali i to zasłużenie. W zasadzie wszyscy zawodnicy zagrali na świetnym poziomie - Van Persie, który okropnie zawiódł w I połowie (zmarnował 200% sytuację), zrehabilitował się w pełni w II połowie. Song, mając kartkę na koncie wytrzymał na boisku do 68 minuty - ryzykował, ale w granicach rozsądku. Niesamowity Wilshere, świetny Kościelny i Clichy, superrezerwowy Arszawin - można tak wymieniać.
Młody Szczęsny może nie był zbawcą Arsenalu, ale nic nie zawalił. Wszystkie interwencje miał pewne, widać było olbrzymie zaufanie do niego wśród kolegów. Nie boi się rzucić po trudną piłkę, jest silny psychicznie. Ciekawe, jak będzie się toczyła jego kariera ma zadatki na wielkiego bramkarza.
PS. Aha - faworytem jednak nadal Barca, bo ciężko uwierzyć że Arsenal jest w stanie zagrać taki mecz na Camp Nou.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|