|
Dobra widzę, że niektórzy clue tej dyskusji starają się upatrywać, jak sugeruje temat, w cenie karnetów i biletów. To akurat jest sprawa wyłącznie osobista jak dana osoba definiuje duży bądź znaczący wydatek. Pogódźcie się z tym, że na Wisłę chodzą osoby, które już za sprawą zwykłej statystyki stanowią przekrój społeczeństwa. I tak jak niektórzy z Was piszą, że nie zrezygnowali by w imię zasad i 50 zł ze swojej miłości tak musicie zrozumieć, że najwidoczniej część bywalców będzie musiało wybierać między swoją pasją a pieniędzmi, których może im zabraknąć.
A teraz chciałbym się skupić nad tym o czym wspomina tutaj większość dyskutujących osób i co w mojej ocenie jest najważniejsze w tej dyskusji patrząc z perspektywy tego, że za rok możemy mieć stadion na prawie 34 000 miejsc, które wielce szanowny prezes Basałaj będzie musiał zapełnić czymś innym niż wyciętymi z tektury planszami w kształcie kibiców.
Nasz sternik przychodząc do Klubu postawił sobie poprzeczkę dosyć wysoko. Miało być lśniąco, kolorowo, profesjonalnie i w zachodnim stylu. Miała być druga Anglia i powiew zachodu. Ja chcę się skupić na kluczowym wśród tego medialnego słowotoku zapewnieniu. Otóż miało być przede wszystkim profesjonalnie. Usłyszałem, że będę traktowany jak każdy (ale za to zwykły) klient w jakimkolwiek nastawionym na zysk przedsiębiorstwie i będę dopieszczony, w zamian za co będę współfinansował ten Klub środkami odpowiadającymi swoją wysokością i ceną do jakości usługi.
Skoro miało być profesjonalnie i po europejsku to polecam wszystkim w klubie poczytać kilka książek na temat marketingu, a przede wszystkim na temat marketingu lojalnościowego.
"Kothler stwierdza, że programy lojalnościowe służą rozpoznaniu, utrzymaniu i powiększeniu tego, co dostarczają firmie jej najlepsi klienci. Znaczenie tych programów dla klientów płynie stąd, że przedsiębiorstwo tworzy z nimi długoterminowe, interaktywne i podnoszące wartość powiązania. Korzyści, jakie daje program lojalnościowy, mają więc charakter dwustronny - ich beneficjentem jest zarówno przedsiębiorstwo, jak i klient. Wynika z tego, że program lojalnościowy jest narzędziem marketingu relacji ... programy lojalnościowej dążą w praktyce do zapewnienia powtarzalności zakupów, bazując na motywacji ekonomicznej (np. upusty, nagrody) ... są to programy, w których konsumenci nagradzani są w zależności od częstotliwości nabywania i wielkości zakupów."
Dochodząc do sedna:
"Program lojalnościowy tworzy wartość nie tylko przez dodatkową sprzedaż z jednej i nagrodę z drugiej strony. System wymiany sięga znacznie dalej niż nagradzanie za określone zachowanie. Wartość - czy też mówiąc inaczej: obustronna korzyść - powstaje w wyniki dialogu i poprzez dialog jest dystrybuowana ... Dobry program lojalnościowy pozwala zatem na budowanie wiedzy i czerpanie z niej długookresowych korzyści finansowych. Warunkiem uzyskania tych korzyści jest współpraca z klientem w ramach relacji opartej na dodatkowej wartości. Czym jest ta wartość? - Odzwierciedleniem rozumienia przez firmę klientów i wdrażaniem w życie działań, które dotyczą ich potrzeb i aspiracji; wszystkim tym co wzbogaca podstawową wartość wynikającą z relacji z przedsiębiorstwem... Podstawową wartością jest natomiast potrzeba klienta, która sprawia że korzysta z oferty firmy."
A wartością według mnie w relacjach Klub - Kibic jest dla tego drugiego poczucie, że uczestniczy w czymś większym niż zwykłe widowisko sportowe. Świadomość tego że pomaga budować klub, realizuje swoją pasję wspierając drużynę dla której poświęciłby wiele i przez to jest w pewien sposób doceniany i poniekąd szanowany. Gdyż jako klient stały i lojalny generuje przychody dla Klubu.
Ale nie, w tym momencie ci wszyscy karnetowcy o których się słowem nie zająknięto usłyszeli coś w stylu: Mamy was w dupie, na mecz i tak przyjdziecie, kasę zostawicie wiec na ch** się mamy o was starać i troszczyć.
Mamy tutaj pewne zaburzenie czysto merkantylnych względów zakupowych, z uwagi na to, że karnety na mecze Wisły kupują kibice, czyli z definicji osoby przywiązane do swojego ukochanego klubu, które w większości przypadków, aż tak silnej motywacji nie potrzebują, co nie znaczy, że nie potrzebują budowania więzi w relacjach Klub (przedsiębiorca) - Kibic (klient).
O tym właśnie zapomniał prezes Basałaj jak i cały nasz pion marketingu. Zapomniały o kwestii oczywistej dla każdego studenta marketingu na pierwszym roku, osoby pracujące w największym polskim klubie. Z obiecywanego profesjonalizmu i nowej jakości wychodzi póki co kiszka.
Cytaty pochodzą z książki: "Programy lojalnościowe - budowa i funkcjonowanie" autorstwa Piotra Kwiatka. Wszystkim pracownikom klubu, którym wydaje się, że mają jakąś wiedzę na temat poruszany radzę sobie ją zakupić i dokładnie przestudiować w ramach kuźwa szacunku dla kibiców, którzy rok w rok poświęcają dla tego Klubu czas, pieniądze i niemały kawałek życia.
Powód: literówka
Ostatnio edytowane przez Greeg : 12.02.2011 o godz. 13:53.
|