studio napisał(a):

|
To po jakiego grzyba teraz organizowac sparingi? ;-) Myślicie, że to co teraz się niby nauczą to wykorzystają na euro? Oni więcej od trenerów swoich klubów się dowiedzą niż od genialnego Smudy. I kontuzji mniej będzie.
|
Po to, żeby prowadzić ciągłą selekcję, próbować w sposób ciągły szukania trzonu drużyny, ustawiać do niego różnych innych zawodników i przekazywać zawodnikom swoją główną myśl na grę reprezentacji - i tak aż do turnieju, kiedy zostaną (przynajmniej w teorii) Ci, którzy na to zasługują. Obawiam się trochę stwerdzenia Smudy, że "skład na E2012 ma już w głowię", bo to jest niepoważne stwierdzenie, które zazwyczaj kończyło się casusem Beenhakkera i Engela, którzy powoływali "swoich" zawodników niezależnie od formy. Obawiam się właśnie tego, że Smuda tych jaj mieć nie będzie i wybierze bezpieczną wersję, zawodników niekoniecznie w najlepszej formie.
Nie popadajmy w skrajności, wiadomo, że sparingi swoją wartość mają, w szczególności zawodnicy z naszej ligi, ale też nie tylko, mają okazję indywidualnie sprawdzić na tle (najczęściej) bardzo dobrych zawodników na poziomie międzynarodowym, no i trener ma okazję sprawdzić ich indywidualną przydatność do gry w reprezentacji, jak reagują pod presją itd. I tak np. ja osobiście (chociaż rzem nie trener

) Glika bym w kadrze przed wczorajszym meczem nie widział, a po nim moja opinia się zmieniła, bo widać że robi w Bari postępy. Ciekawe czy nowy trener też będzie na niego stawiał.
Grać w kadrze trzeba też po prostu umieć, przeciwny przykład Warzychy jest tutaj chyba najbardziej klarowny. A takie sparingi po prostu uczą dostosowywania się do innej bajki, jaką jest właśnie kadra. Gotze w Borussii jest rewelacyjny, a wczoraj radził sobie kiepsko, bo brak mu ogrania i doświadczenia w grze w reprezentacji.