Jakim cudem ten koleś o którym wspomniałeś zrobił te dyplomy (rozumiem ze wszystko dziennie) skoro na cwiczeniach jest wymagana 50% obecność? No cóż potrzeba matką wynalazku
Zamiast informatyki może byc historia.
Sam zauważyłeś że jeżeli uczelnia chce PW to sama może ograniczyć takie działania. Nie potrzeba tutaj rządowej ustawy.
Wracając do przykładu z informatyką: czy nie widzisz paradoksu że jeżeli by ta osoba zamieniłaby studia miejscami zaoszczędziłaby kolo 700zł miesięcznie?
W Polsce wydatki publiczne w przeliczeniu na jednego studenta są jednymi z najniższych w Europie.