|
Nie należy panikować, ale wyniki sparingów Wisły z norweskimi drużynami rodzą niepokój, a nie uspokajają.
Nawet biorąc poprawkę na inny moment przygotowań, pokazują kilka spraw:
1. Wisła nadal nie ma ataku. Nie strzelamy goli. Genkow jako jedyne uzupełnienie formacji to bardzo ryzykowny i niebezpieczny dla wyników ruch. Wisła potrzebuje bardzo pilnie przynajmniej jeszcze jednego napastnika, tak jak zresztą potrzebowała od bardzo dawna. Bo trzeba powiedzieć sobie jasno: jeśli nie będziemy strzelać bramek, nie będziemy mieć nie tylko mistrzostwa, ale i pucharów. Nieodpowiedzialne jest zatem ograniczanie się tylko do Genkowa.
2. Ciągle tracimy sporo bramek. Jaliens nie jest i nie będzie zbawcą obrony, który w pojedynkę zabezpieczy nam tyły. Bo na innych nie bardzo możemy liczyć, podobnie jak jesienią. Cikos, Bunoza, Branco, Palić, to bardziej imitacje obrońców, niż prawdziwi defensorzy "pełną gębą". Kowalski tym mocniej. Niestety po wyprzedaży obrony latem, utracie Clebera i sprzedaniu Brożków zimą, trzeba przeznaczyć znacznie większe środki na ratowanie formacji defensywnej. Skrajną nieodpowiedzialnością będzie brak transferu przynajmniej jeszcze jednego skrajnego obrońcy i bramkarza. W ciągu pół roku straciliśmy aż 2 lewych obrońców, nie pozyskując żadnego w zamian.
3. Maaskant próbuje wprowadzić nowe ustawienie i koncepcje gry, ale wciąż nie ma do niej odpowiednich wykonawców.
4. Druga linia zapewne będzie mocniejsza niż jesienią, ale też nie należy oczekiwać cudów. I robić z Meliksona drugiego Zidana.
Zatem Wisła nadal ma za duże braki kadrowe i jakościowe, którą mogą ją drogo kosztować wiosną, jeśli zarząd i Cupiał nic z nimi nie zrobią.
Ostatnio edytowane przez Markus : 03.02.2011 o godz. 17:34.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|