tofik napisał(a):

|
Bo dla Małego optymalna pozycja to napstnik. Tak, żeby już nie musiał wrzucać, ani podawać. Jemu trzeba podać i patrzeć jak spuszcza głowę i pcha do przodu. Jak na bocznego pomocnika gra zbyt indywidualnie i nie ma wrzuty.
|
IMHO on nie ma po prostu z kim grać. Tak jak na meczu z Valerengą. 4:0, Wisła w dziesiątkę, Norwedzy grają już z naszymi w dziada. Biec z piłką zaczyna Bunoza, biegnie, biegnie (nikt go nie atakuje, bo po co?), biegnie, podaje do Małeckiego. Małecki zaczyna biec z piłką, Bunoza biegnie za nim. Reszta Wiślaków jest w tym czasie myślami z Patrykiem, poprawiając spodenki.
Małecki traci piłkę, na forum lecą joby, że "znowu sam poszedł". A co, miał ....a czekać, aż któryś łaskawie raczy wyjść na pozycję? Miał flarę odpalić, żeby dać sygnał reszcie? Czy może - standardowo - wycofać piłkę, bo po .... się szarpać?
Dlatego potrzebni nam gracze, którzy będą pod akcją, nie bojący się brać odpowiedzialności na siebie. No bo nie ukrywajmy - jak grają w jednym składzie Jirsak i Łobodziński, to efektywnie gramy w dziewiątkę.