Inna uwaga, po raz pierwszy od lat to zawodnicy są dostosowywani do taktyki preferowanej przez trenera, a nie na odwrót.Maskant rzekł, że chce grać piłkę holenderską, chce mieć rozgrywającego i drużynę, która wie o co chodzi w posiadaniu piłki (do tej pory mieliśmy piłkę i nie wiedzieliśmy co z nią zrobić). I słowo ciałem się stało, dyrektor wydał polecenie skautom (tak w końcu mamy ich!!!), a przed końcem okienka dołączyli do Wisły zawodnicy mający sprawdzić się w systemie preferowanym przez trenera.
Jak tu się nie cieszyć? Mamy trenera i dyrektora, którzy ze sobą rozmawiają, wiedzą czego chcą i potrafią to osiągnąć! w takim razie ja o bramkarza się nie martwię, tak jak i o przyszłość Wisły
