Marszałek napisał(a):

Może z innej strony. Kiedyś w Europie był organizowany turniej McDonalda. Na Kontynent przyjeżdżały ekipy z USA,dokładnie jedna i rozgrywała spotkania z najlepszymi ekipami w Europie. Ogólnie rzecz ujmując grali turniej.
Mecze były wyrównane. A wiecie czemu?bo ekipy z NBA miały wtedy okres przygotowawczy, dokładnie treningi siłowe. Lekko zmuleni byli i dawali się białym objeżdżać.. I czy te wyniki były miarodajne? Nie.
Przykład w połowie trafiony, bo goście z NBA byli wirtuozami i ich umiejętności wystarczyły im aby pokonać zawodników z Europy. Niestety my wśród naszych kopaczy nie mamy geniuszy,gości wychodzących poza ligowy schemat. Aby coś ugrać muszą być zgrani i dobrze przygotowani fizycznie. Indywidualnie nic nie zdziałają.
Dlatego do spotkań sparingowych na tym poziomie za wiele bym wagi nie przywiązywał. Widać,że jest problem z kończeniem tego co mamy, ale jest to bolączka nie od dziś. Wszystko inne da się nadrobić.
Swoją drogą gdyby Genkov wiedział ile od niego zależy i jakie nadzieje w nim pokłada gro osób to nie wiem czy by zdecydował się na przyjście do nas
|
Genkov miałby się przestraszyć tego, że zanim jeszcze cokolwiek pokazał ma pewny plac na boisku dużo zaufania i status gwiazdy, najważniejszego napastnika w drużynie? Jeśli tak by było to radziłbym mu zmianę zawodu.
Zarówno Wisła jak i Valerenga są na wczesnym etapie przygotowawczym, ale co ważne: na tym samym etapie. Logicznie rzecz biorąc taki sam wynik miałby prawo paść więc gdy te drużyny będą w pełni sezonu. Oczywiście to jest sport a nie matematyka, i mogłoby być różnie, ale wydaje się że na teraz ta przeciętna norweska drużyna jest bardziej poukładanym zespołem.
Wisła jest w fazie budowy, owszem, ale jeśli mamy być zespołem o europejskiej marce nie możemy tak kompromitować się w sparingach, bo wynik idzie w świat, i teraz np w norwegii jak sądzę mają nas za bandę frajerów.