pawelo84 napisał(a):

|
I co kolego dalej uważasz że polska liga jest bardzo mocna? Bo coś mi się wydaje że mam rację ,że to że Lech tak daleko zaszedł to po prostu duży przypadek.
|
Primo pierwsze - nie gadam z ludźmi, dla których stwierdzenie "nie jest bardzo słaba", jest równoznaczne z "jest bardzo mocna". Tacy ludzie mają zachwiane poczucie rzeczywistości i trudno się z nimi dyskutuje.
Powiem tylko tyle - Lech już trzeci rok z rzędu tak "przypadkuje", raz im się poszczęściło (karne z Interem Baku), a raz nie (karne z Club Brugge). A gra Głowackiego nie jest wyznacznikiem poziomu całej ligi, tym bardziej że w meczach np. z Liverpoolem czy pierwszym z Fenerbache wyglądał naprawdę bardzo, bardzo dobrze - czemu więc tych spotkań nie wziąć jako wyznaczników poziomu naszej ligi? Na wszelki wypadek - to jest pytanie retoryczne, nie oczekuje odpowiedzi.
Co do sparingów, nie ma się czym podniecać. Nie raz i nie dwa widzę, jak dobre drużyny w okresie ciężkich treningów dostają łupnia, z tego co pamiętam to ostatnio chyba MSK Żlina kilkoma bramkami rozbiła w pył Zenit St. Petersburg, a jakiś czas temu Legia rozbiła 4:0 Dynamo Kijów, które grało w najsilniejszym zestawieniu. Wczoraj gołym okiem było widać, że Wisła przegrała wysoko, bo przegrywała w zdecydowanej więszkości pojedynki 1 na 1 głównie przez brak szybkości, a brak szybkości był spowodowany brakiem świeżości. Lepiej żeby teraz dostali w kość ciężką harówką na treningu, a potem w lidze fizycznie zajeżdżali przeciwników w lidze, niż żeby na świeżości grali wyrównane mecze o pietruszkę z Valarengą.