Wyświetl pojedynczy post
Arapaho
Senior Member
 
 
Od: 06.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#11523
Stary 30.01.2011, 23:12
emj10 napisał(a):Wyświetl post
1. Nie wiem co to za Balcerowiczowska odpowiedź. Wiem natomiast, że zasłanianie się rękami i nogami przed prywatyzacją nie jest pro-narodowym działaniem.
Rozumiem że w takim razie pro-narodowe jest sprzedawanie polskiego majatku. Doprawdy ciekawa teoria

emj10 napisał(a):Wyświetl post
2. Niestety, ale nie masz racji. Przykłady stoczni i kopalni węgla kamiennego oddają najlepiej to jak były marnotrawione pieniądze publiczne w ostatnim dwudziestoleciu.
No nie wiem czy nie mam racji. 3 raz pisze że spółkami państwowymi powinni zajmować sie profesjonalni managerzy a nie ciotki i wujkowie -szczególnie że kasa na to jest.A problem rozbija sie o to kto rozdaje stanowiska.
W normalnej korporacji jeśli są straty to się robi tego analizę i próbuje zmian a nie od razu sprzedaje. Do tego w państwie jest jeszcze cos takiego jak niezależność gospodarcza. Niektóre segmenty rynku okresowo mogą przynosić straty ale są utrzymywane aby byc niezależnym od wpływów innych państw. Tak robi każdy szanujący sie kraj , a taki który ma poteżnych sasiadów z którymi od wieków miewa klopoty powieniej cos takiego miec zapewnione jako racja stanu.
A tak poza tym wytłumacz mi prosze jak to możliwe że opłaca się sprowadzać węgiel z Czech a nie oplaca się go wydobywać w Polsce?
Jak to możliwe że opłaca się podpisywać umowe z Rosja na dostawe gazu do 2022 roku jeśli OFICJALNE wyniki badań pokładów gazu konwencjonalnego w Polsce wykazują że jesteśmy samowystarczalni .Trzeba "tylko" w perspektywie kilku lat zainwestowac kilkanaście miliardow złotych w zwiększenie wydobycia (źródło;Polski Instytut Geologiczny). Przy dodaniu zloż gazu łupkowego w okresie 15 lat bylibyśmy 1 lub 2 eksporterem gazu w Europie . tyle że najlepsze zloża łupkowego zostały juz sprzedane amerykanom i możemy ewentualnie od nich go odkupywac po "preferencyjnej" cenie

emj10 napisał(a):Wyświetl post
2. Co do banków to proponuję zobaczyć jak wygląda struktura własnościowa banków w krajach regionu, a jak w największych gospodarkach kontynentu. Nawet Hiszpania, która do tej pory cały swój system bankowy opierała na swoich kolosach (Santander i BBVA) bankach spółdzielczych i kasach oszczędnościowych ma już przewagę ilościową inwestorów zagranicznych nad krajowymi, a procentowy ich udział zbliża się do 20%. Oczywiście jest to inna skala niż w Polsce, ale struktura własnościowa w naszym kraju jest i tak relatywnie lepsza niż w innych krajach regionu.
dopowiedz że z większościowym prawem głosu strony hiszpańskiej, bo owszem prywatyzują ale zostawiając sobie pakiety większościowe, podobnie Niemcy,Francuzi czy Brytyjczycy.
Idąc dalej jacy to sa większościowi zagraniczni? U Niemców są Francuzi, u Hiszpanów Brytyjczycy i francuzi itp, itd. NIe maiłbym nic przeciwko sprzedawaniu mniejszościowych pakietów polskich banków (mowa o latach 90 tych) jeśłi polskie banki w drodze wzajemnosci wchodziłyby do banków zachodnich czy wschodnich. A tu taki "prof" Balcerowicz lobbuje przeciwko zakupowi BZWBK przez PKO BP ponieważ PKO BP mógłby stac się monopolistą (oczywiście wg.Balcerowicza)


emj10 napisał(a):Wyświetl post
To jest wyłącznie Twoja interpretacja tego co napisałem.

Ty piszesz - "gwarancje zatrudnienia dla Polaków"
Ja piszę - "wolałbym, aby wielu wykształconych i doświadczonych zagranicznych pracowników wybierało Polskę jako miejsce swojej przyszłej pracy"

Dla mnie to kompletnie inny pogląd na rzeczywistość, a dodatkowo widzę że próbujesz rozmywać to tym, że rzekomo odsuwam od siebie problem magistrów tułających się po Europie, a z chęcią zatrudniłbym pracowników z Niemiec czy Holandii. Nie ma to za wiele wspólnego ze sobą, bo zauważ że tułający się po Europie magistrowie zwykle są osobami bez doświadczenia, które mając nawet możliwość pracy w Polsce (powiedzmy za 2000 zł na miesiąc) wybierają pracę za stawkę minimalną w Wielkiej Brytanii, czyli 5,5£. Mają takie prawo i nikt ich nie zmusi do tego, aby musieli pracować w kraju. Natomiast zagraniczni pracownicy, którzy mogliby pracować w Polsce nie zajmą miejsca pracy nieopierzonym magistrom, bo zwyczajnie takie stanowiska nie będą ich interesowały ze względu na niską płacę. Ich będzie interesował minimum szczebel kierowniczy, który często jest lepiej opłacany od tożsamych stanowisk na zachodzie..
Primo - sam tak napisałeś :"wolałbym, aby wielu wykształconych i doświadczonych zagranicznych pracowników wybierało Polskę jako miejsce swojej przyszłej pracy"
Secundo- tak samo ci Polacy nie mają doświadczenia w Polsce jak i zagranicą,gdzieś je zdobyć muszą, to że tam zarabiają minimalna stawkę tylko jest dowodem na to że - w Polsce nie ma firm które ich przyjmą i dokształcą. Idąc dalej tym tokiem myślenia -chcąc zeby Polacy pracowali w Polsce, będąc tu z rodzinami, płacac tu podatki, tu rozwijac polską np. myśl techniczną trzeba być dalece naiwnym myśląc że zagraniczne firmy przejma tą rolę. Dopóki będa tu miały różnego typu zachęty (specjalne strefy ekonomiczne, obniżki podatków etc.) to tu beda - później pójda tam gdzie będą miały lepiej nie martwiąc się o Polaków. Zrozumieli to Niemcy, Włosi,Rosjanie, Hiszpanie, Koreańczycy z południa , zawsze wiedzieli Brytyjczycy.A Polacy dalej łykają jak pelikany to o co chodzi w/w krajom. czyli zwiększanie swoich zasobów kosztem naiwniaków. Bez własnego ciężkiego przemysłu , banków (nie chodzi o 100% żebyś się znów nie przyczepił) do tego silnej armii nie ma możliwości aby kraj był silny

emj10 napisał(a):Wyświetl post
Dlatego pisanie o tym, że jest to jakieś zagrożenie dla naszych pracowników przypomina mi krzyki Leppera i Giertycha jakoby rolnicy z Niemiec i Holandii mieli wykupić nam całą ziemię i posadzić nań tulipany.
Nie wiem co sadzą ale sobie poczytaj o tym co sie dzieje już na Warmii i Mazurach w kwestii odbierania majątków po-niemieckich (casus p.Trawny coś Ci mówi?) i posłuchaj mec.Hambury do czego szykują się Niemcy w opolskim i dolnośląskim w bodajże przyszłym roku kiedy schodzi ograniczenie na nabywanie ziemi z wolnej ręki
Bynajmniej polskie majątki w Wileńskim, już nie mówiąc o Podolu czy Wołyniu nie podlegaja tym samym "europejskim" obyczają zwrotu