1. Nie wiem co to za Balcerowiczowska odpowiedź. Wiem natomiast, że zasłanianie się rękami i nogami przed prywatyzacją nie jest pro-narodowym działaniem.
2. Niestety, ale nie masz racji. Przykłady stoczni i kopalni węgla kamiennego oddają najlepiej to jak były marnotrawione pieniądze publiczne w ostatnim dwudziestoleciu.
2. Co do banków to proponuję zobaczyć jak wygląda struktura własnościowa banków w krajach regionu, a jak w największych gospodarkach kontynentu. Nawet Hiszpania, która do tej pory cały swój system bankowy opierała na swoich kolosach (Santander i BBVA) bankach spółdzielczych i kasach oszczędnościowych ma już przewagę ilościową inwestorów zagranicznych nad krajowymi, a procentowy ich udział zbliża się do 20%. Oczywiście jest to inna skala niż w Polsce, ale struktura własnościowa w naszym kraju jest i tak relatywnie lepsza niż w innych krajach regionu.
Arapaho napisał(a):

Nie wierze że Polak może pisać że wolałby aby prace u nas mieli wykształceni zagraniczni pracownicy a odsuwa kwestie że jego rodacy z wyższym wykształceniem tułają się po barach, zmywakach czy fabrykach - Irlandii, Walii, Anglii czy Holandii.
To jest jedna z przyczyn degradacji naszego społeczeństwa
|
To jest wyłącznie Twoja interpretacja tego co napisałem.
Ty piszesz - "gwarancje zatrudnienia dla Polaków"
Ja piszę - "wolałbym, aby wielu wykształconych i doświadczonych zagranicznych pracowników wybierało Polskę jako miejsce swojej przyszłej pracy"
Dla mnie to kompletnie inny pogląd na rzeczywistość, a dodatkowo widzę że próbujesz rozmywać to tym, że rzekomo odsuwam od siebie problem magistrów tułających się po Europie, a z chęcią zatrudniłbym pracowników z Niemiec czy Holandii. Nie ma to za wiele wspólnego ze sobą, bo zauważ że tułający się po Europie magistrowie zwykle są osobami bez doświadczenia, które mając nawet możliwość pracy w Polsce (powiedzmy za 2000 zł na miesiąc) wybierają pracę za stawkę minimalną w Wielkiej Brytanii, czyli 5,5£. Mają takie prawo i nikt ich nie zmusi do tego, aby musieli pracować w kraju. Natomiast zagraniczni pracownicy, którzy mogliby pracować w Polsce nie zajmą miejsca pracy nieopierzonym magistrom, bo zwyczajnie takie stanowiska nie będą ich interesowały ze względu na niską płacę. Ich będzie interesował minimum szczebel kierowniczy, który często jest lepiej opłacany od tożsamych stanowisk na zachodzie. Dlatego pisanie o tym, że jest to jakieś zagrożenie dla naszych pracowników przypomina mi krzyki Leppera i Giertycha jakoby rolnicy z Niemiec i Holandii mieli wykupić nam całą ziemię i posadzić nań tulipany.