Kosowski przydałby się Wiśle mentalnie. Kiedy grał w Wiśle za czasów Skorży nie przypominam sobie machania łapami i wydzierania ryja na partnerów. Kiedy odszedł od razu się to stało widoczne. A te legendy, że u niego na grillu skład na mecz był ustalany to już w ogóle
