|
Zauważcie, że tylko my jedni mamy takie problemy. Wiśle to zawsze wiatr w oczy wieje, a kromki spadają posmarowaną stroną na ziemię. Pech przeplatany tragediami: wiecznie kontuzjowany Dawidowski, Grzelak i Kaźmierczak niemal dogadani, Grigorie i Mazilu w samolocie, Nei "niemal w Wiśle", zerwane wiązadła Garguły, a wcześniej jego "klauzula" - teraz Melikson. Zawodnik żegna się oficjalnie ze swoim klubem, przyjeżdża do nas na testy medyczne a tu taki klops.
Powiedzmy sobie to wreszcie jasno i wyraźnie: to nie niebiosa nam nie sprzyjają, to zwykła ludzka niekompetencja. Inne polskie kluby mają takie same problemy z pozyskiwaniem nowych zawodników, jak my ale takich numerów nie ma - może poza Arką i Kowalewskim, ale to marne pocieszenie (w dodatku przykład zły, bo tam chodziło o zawodnika z kartą w ręce).
Prawda jest taka, że przygotowania do rundy wchodzą w decydującą fazę, a my na razie pozyskaliśmy stopera. Napastnika nadal nie ma, nie ma też bramkarza. Z Genkowem też niezłe jaja - podróże do Moskwy, przekładanie podpisania kontraktu który ponoć dogadany. W takim razie po co było awizować tych piłkarzy na testach? Nic z tego na razie nie wynika.
Powiem szczerze - na razie naprawdę trudno o pozytywną ocenę tego okienka, a za niedługo się ono zamknie.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|