|
Szczerze mówiąc patrząc przed meczem na skład Wisły spodziewałem się gładkiego 0-3 lub 1-3. Może to nie dociera do niektórych użytkowników tego forum, ale my nie mamy obrony i ataku. Trudno w takiej sytuacji wygrywać mecze.
Jovanić wyglądał na Pawełka bis. Niby ma refleks i potrafi bronić, ale zbyt często źle ocenia tor lotu piłki i popełnia proste błędy techniczne. Szkoda, że Valckx i spółka najwyraźniej lekceważą nasze problemy na pozycji, na której wzmocnienie jest absolutnie niezbędne.
Obrona, co było do przewidzenia, była strasznie dziurawa. Najlepiej moim zdaniem wypadli Branco i Bunoza (po którym część pojechała z przyzwyczajenia). Nie twierdzę, że zagrali jakoś wybitnie, ale na tle takiego Kowalskiego wyglądali jak Zambrotta i Stam. Cikosowi brakowało szybkości, a Paliciowi wszystkiego poza ambicją.
W środku pomocy dużo pokazywali się Garguła i Wilk, ale zaliczali zdecydowanie zbyt wiele niedokładnych podań. Jirsak tradycyjnie założył czapkę niewidkę, którą zdjął z dwa razy w ciągu meczu.
Na skrzydle korzystnie wypadł Kirm. Szarpał, dryblowała, ładnie strzelał. Małecki starał się ciągnąć grę, utrzymywać przy piłce, ale podania mu nie wychodziły, a koledzy nie potrafili stworzyć mu sytuacji do strzału. Łobo dokładnie odwrotnie. Czekał na podania zamiast ciągnąć grę, nieźle wrzucał i dochodził do sytuacji strzeleckich, które spektakularnie partolił.
Powoli trzeba oswajać się z myślą, że z Żurawia nie będziemy mieć już pożytku. W porównaniu do Riosa grał bardzo pasywnie i zbyt mało walczył.
Obserwując ten mecz naprawdę nie mogłem uwierzyć, że ktoś może uważać, że Wisła poradzi sobie bez wzmocnień na bramce i bokach obrony. Moim zdaniem słabość kadry na tych pozycjach będzie widać nawet w meczach ligowych.
|