Ela napisał(a):

A wracając do samej wizyty - zaproszenia dla Tuska a nie dla Kaczyńskiego bylo zimną polityczną grą Rosjan. Wspieranie jednego obozu przeciw drugiemu jest od dawien dawna sposobem rozgrywania polityki zagranicznej. Nie tylko rosyjskiej ale w ogole. I takich przykładów w historii jest mnostwo.
A państwo, ktore się na to godzi - jest panstwem słabym. Niestety.
O planowanej wizycie Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 10 kwietnia 2010 roku było wiadomo już dużo wcześniej.
Pomysl z obchodami 7.04 i zaproszeniem Tuska miał być sposobem na upokorzenie Lecha Kaczyńskiego.
I przyciągnięcie do siebie jednego obozu - tego rządzącego.
|
Fajnie się to czyta, tyle że nie ma to zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością.Gdyby to była tylko część operacji pt. tworzymy mit zmarłego Prezydenta, to nawet bym tego nie komentował, tyle że tu chodzi o coś znacznie poważniejszego, czyli jest to jeden z elementów układanki , mający uwiarygodnić absurdalną tezę o zamachu.
Nikt nas w tej kwestii nie rozegrał, co więcej, tak na prawdę rozdzielenie wizyt było wszystkim na rękę.Kaczyński gdyby chciał to poleciał by 7go, tylko że on traktował Rosję i Putina jak powietrze.Poprawcie mnie jeśli się mylę ale przez 4.5 roku nie zamienił z nim ani słowa
Putin zresztą nie zorganizował obchodów na złość Kaczyńskiemu(ach ta nasza megalomania), tylko był to jeden z elementów zmiany wizerunku Rosji oraz rozliczenia się z częścią Historii.To najpewniej nie chodzi o nas a o ich wewnętrzne sprawy ale to akurat dla nas znaczenie ma małe.Zmiana Katyńska u nich była już wcześniej a te obchody były jednym z jej elementów.
To że Kaczyński się tam nie pojawi , było oczywiste a rozdzieleniem wizyt nie towarzyszyła jakaś wielka wrzawa, bo to już był etap 'nie wpierdalania się', który rozpoczął się po słynnej bitwie o samolot i krzesło.
Obie strony były de facto zadowolone - Tusk bo Kaczyński mu się nie wcinał w jego politykę względem Rosji, Kaczyński bo mógł w świetny sposób, przed wyborami pokazać swoją odrębność i mógł to zrobić w 100% po swojemu.
Cała chryja dopiero wybuchła po katastrofie a zdaniem przewodnim(prawdziwym ale za razem kretyńskim)było to że jak by była jedna wizyta to by katastrofy nie było.Wszystko pięknie tylko jest to tak samo prawdziwe jak to że jak by mgły nie było to katastrofy by nie było, cofając się dalej.Gdyby Ruscy nie wymordowali naszych oficerów to też katastrofy nie było ,bo nie było by po co tam lecieć, a wariant 'złośliwców' - gdyby wyborów nie było to Kaczyński by się nie rozbił bo by nie leciał.
Wszystko prawda tylko nijak się to ma do przyczyn katastrofy, którymi to przyczynami nie była tak mgła jak i 2 wizyty.