rav napisał(a):

|
Mam wrażenie, że i umowa z Salwatorem i późniejsze ustalenia z miastem były aktem desperacji. Pamiętajmy, że wcześniej nie udało się dogadać z innymi partnerami. Czas uciekał, brakowało alternatywy, więc trzeba było coś zrobić. Opcje były 3: albo nic nie zrobimy i pieniądze przepadną, albo nas zrobią w b**ca i pieniądze przepadną albo się uda.
|
Obiło mi się o uszy, że tym jednym z partnerów był Can-Pack. Była już nawet gotowa umowa, wystarczyło podpisać.
Ale wtedy pojawił się "solidny" partner w postaci Salwatora, obiecujący więcej.