Wyświetl pojedynczy post
Ela
Pro Publico Bono
 
Od: 08.2003

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#616
Stary 25.01.2011, 17:22
AS82 napisał(a):Wyświetl post
Kaczyński z Tuskiem "rozgrywali sie" nawzajem bez "pomocy" Rosjan czy kogokolwiek z zewnątrz ,np jak lecieli do Brukseli i sie klocili o jedno krzeslo,sami sobie zgotowali ten żałosny spektakl.

Tusk sobie na te wizyte w Katyniu zapracował,
A od kiedy to Premier niezależnego państwa musi sobie "zapracowywać" czy też "zasługiwać" na to aby móc odwiedzić groby pomordowanych Bohaterów swojego kraju?

I dlaczego ani razu nie poleciał tam wcześniej skoro było to dla niego takie ważne ?
Cytat:
bo odkąd przejal wladze to staral sie ocieplac relacje z Rosja ,a Kaczyński nie robil w tym kierunku praktycznie nic ,wiec jak sie nadazyla okazja do przelomu czyli pochyleniu sie przez strone rosyjska nad grobami w Katyniu,Tusk z niej skorzystal i zoorganizowal wspolna wizyte z Putinem ,i choc nie wiem jak duza jest niechec do Tuska z waszej strony to osiagnal on to ze rodziny katynskie,Polacy i Rosjanie uslyszeli prawde o tym co sie stalo w 1940 roku.
Ocieplał - ok. Uważasz, że to było ocieplanie, a nie strachliwa polityka na kolanach i masz prawo. Ja uważam inaczej - zwłaszcza, że tzw rurociąg Ribbentrop-Mołotow jest wbrew polskiej racji stanu bez dwoch zdań.
Masz rację, że spór Prezydent-Premier był "rozgrywany" bez nikogo z zewnątrz. Do czasu.
Spór był tak głośny, że poważne państwo, które chce ugrać wpływy i wtrącić się w politykę sąsiada byłoby głupie aby na tym nie skorzystało.
A Rosja niestety jest poważnym - imperialistycznym panstwem. Putin natomiast, co by o nim nie powiedzieć nie jest głupi. I bardzo dobrze zna tajniki polityki zagranicznej. Ba - to nie są nawet żadne tajniki - każdy mniej lub bardziej interesujący się historią o tym wie.
Że przypomnę tylko dzialania niejakiej Katarzyny II oraz popieranie stronnictwa hetmanskiego - późniejszych Targowiczan.

Być może Tusk był na tyle naiwny aby uważać, że Rosjanom chodzi o dążenie do przełomu i o "pochylenie się nad grobami pomordowanych" ( i na tyle głupi, żeby nie widzieć, że jest sterowany ).
Nie mnie sądzić jego intencje.
Ale jestem pewna, że możliwość dania " pstryczka " Prezydentowi była równie ważna jak szlachetne porywy jego serca, każące mu dążyć do pojednania z Rosjanami

Edit:
BTO - masz rację oczywiście.
Wszelkie analogie i podobieństwa do faktów historycznych jest czysto przypadkowe i nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości.
Ostatnio edytowane przez Ela : 25.01.2011 o godz. 17:28.
Odpowiedz cytując