Wyświetl pojedynczy post
yarow
Senior Member
 
Od: 06.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#584
Stary 25.01.2011, 05:11
Zamach na lotnisku w Moskwie. Może nie a propos Katastrofy Smoleńskiej ... ale wrzucę tutaj ... trochę w nawiązaniu do zamachu w Moskwie.
http://smolensk-2010.pl/2011-01-22-o...bii-w-pis.html

Wygląda jednak na to, że obecny reżim naprawdę się doigrał i naprawdę doczekał się zamachu.
Do tej pory sami podkładali bomby pod domy swoich obywateli zrzucając to na Czeczenów [którzy zresztą są przez Rpsjan uważani także za obywateli Rosji. Podobno].

Fragment Listu majora FSB Władimir aKondratiewa. z dnia 11 marca 2000 r. do internetowego czasopisma rosyjskiego zatytułowany "Wysadziłem Moskwę!".
O wiele więcej dowiedzieć się można u "źródeł", choćby i w filmie "Bunt. Sprawa Litwinienki".

[...] Tak, to ja wysadziłem w powietrze budynek Gurianowa w Moskwie. Nie jestem ani Czeczenem, ani Arabem, ani Dagestańczykiem. Nazywam się Władimir Kondratiew, jestem rodowitym Rosjaninem i majorem FSB, a dokładnie pracownikiem ściśle tajnego oddziału K-20. Otrzymaliśmy zadanie planowania i wykonywania operacji dyskredytujących Republikę Czeczeńską, tak aby nie dopuścić do jej międzynarodowego uznania. W tym celu przyznano nam rozległe uprawnienia oraz dostęp do praktycznie nieograniczonych środków technicznych i finansowych. Jedną z pierwszych operacji, które zaplanowaliśmy i wykonaliśmy, opatrzono kryptonimiem Kowpak. Polegała ona na tym, że jechaliśmy po niemal wszystkich koloniach karnych w Rosji i rekrutowaliśmy przestępców, preferując osobników pochodzenia kaukaskiego. Organizowaliśmy ich w grupy, dawaliśmy broń i pieniądze, a następnie przewoziliśmy ich do Czeczenii, gdzie zwracano im wolność, nakazując im realizowanie jednego zadania: mieli porywać ludzi, zwłaszcza obcokrajowców. Wywiązywali się z zadania doskonale.

W czerwcu ubiegłego roku nasz oddział otrzymał nowe zadanie: zbudować w Rosji nienawiść do Czeczenii i Czeczenów. Metodą burzy mózgów opracowaliśmy kilka sposobów. Podczas jednej z takich sesji wymyśliliśmy między innymi rozprowadzania w kraju ulotek z groźbami Czeczenów, morderstwo ulubionej przez Rosjan piosenkarki Ałły Pugaczowej, wysadzenie budynków mieszkalnych ? za wszystko mieliśmy obwiniać Czeczenów. Propozycje te przekazaliśmy dowództwu FSB, które wybrało ostatni pomysł jako najskuteczniejszy i dało nam zielone światło do jego realizacji.

Zaplanowaliśmy zamachy bombowe w Moskwie, Wołgodońsku, Riazaniu i Samarze, a także na terytorium Dagestanu i Inguszetii. Wybrane zostały konkretne budynki, odpowiedni materiał wybuchowy, obliczono też potrzebną jego masę. Operacja otrzymała kryptonim Hiroszima. Ja osobiście odpowiadałem za jej wdrożenie, jako że byłem na naszym oddziale jedynym specjalistą od materiałów wybuchowych. Choć w głębi serca nie zgadzałem się z pomysłem wysadzania w powietrze budynków mieszkalnych, nie mogłem odmówić wykonania rozkazu. Wszyscy członkowie grupy znaleźli się w tej samej sytuacji; wszyscy mieliśmy obowiązek go wykonać. Ten kto by odmówił, zostałby uciszony na zawsze.

Dzień po eksplozji poszedłem na miejsce akcji, by ocenić i analizować jej rezultaty. Byłem wstrząśnięty tym, co zobaczyłem. Miałem doświadczenie w wysadzaniu budynków, ale nigdy nie były to domy mieszkalne i nigdy nie znajdowały się w Rosji. A tu wysadziłem w powietrze rosyjski dom i zabiłem Rosjan, a rosyjskie kobiety pochylone nad ciałami rosyjskich ofiar przeklinały sprawcę w moim ojczystym języku. Stojąc wśród nich fizycznie czułem, jak otaczają mnie ich klątwy, jak przenikają mój umysł i ciało, jak przepełniają każdą komórkę. Zrozumiałem, że jestem przeklęty."
Ostatnio edytowane przez yarow : 25.01.2011 o godz. 05:14.
Odpowiedz cytując