Feniks1983 napisał(a):

|
A powiedz mi no kolego ile i kiedy ostatnio Cupial dolozyl do Wisly? Myslisz ze skad te wyprzedaze? Co do dokumentow finansowych to akurat wiedze jakas posiadam i na pewno jest Ona wieksza niz Twoja wiec sie tak kolego nie napinaj.
|
Nie będę reagował na prostackie zaczepki i popisywanie się wiedzą, której nie widać.
Model funkcjonowania w oparciu o wyprzedarze nie prowadzi do samofinansowania się, bo to tylko krótkoterminowy sposób bilansowania budżetu. Drugi raz nie da się już sprzedac Marcelo, Brożka, Diaza, Głowackiego i spółki. A innych kandydatów do zyskownych sprzedaży brakuje. Długoterminowo to zawsze ścieżka do załamania i bankructwa - na całym świecie.
Cytat:
|
piszac o lepszym modelu mialem na mysli to ze nie bijemy sie o zawodnikow za kazda cene kosztem kominow placowych i wydawania duzych pieniedzy.
|
Jakim prawem nazywasz taką politykę "opartą na zdrowych zasadach"? Jeśli myślisz, że tylko te dwie sprawy określają "zdrową" strategię kadrową, to gratuluje poczucia humoru. I kto Ci powiedział, że kominy płacowe i wydawanie dużych pieniędzy jest chore? Mój drogi, przejżyj na oczy: niemal każdy profesjonalny klub nie tylko w bogatych ligach ma w drużynei jakieś kominy placowe dla największych gwiazd zespołu i wydaje "duże pieniądze' czy to na bazę i szkolenie, czy na transfery! To nie jest żadna fanaberia, ani wiodące do bankructwa przekleństwo, tylko powszechnie obowiązujący standard i norma! Mądrzejsi od nas już dawno zawyrokowali, że to bardziej opłacalne niż nie oszczędzanie na tych sprawach.
Przypomnij, jakie to osiągnięcia poza ligowymi dało Wiśle ostatnio funkcjonowanie w oparciu o te Twoje rzekomo "zdrowe zasady"? Brak kompromitacji w pucharach? Coraz lepszą grę i wyniki? Sukces marketingowy? Brak dziury budżetowej? "Spłacenie" Cupiała?
Dlaczego więc w polskim środowisku z nierozumiałych powodów są traktowane jako jakiś dogmatyczny cel sam w sobie? To chore.
Podsumowując: Uważam, że Wisła sprowadzając dodatkowego napastnika zrobiłaby dobrze, a nie źle. I nie martw się, nie mam zamiaru nikogo na siłę do tego przekonywać.