jakby nie chciał tu grać to by nie przyjezdzał, przecież to nielogiczne.
Kontaktować się, uzgadniać kontrakt to mogą poprzez telefony / fax / komputery itd
Chłop specjalnie przyjezdza do Krakowa, pstryka sobie fotki, wypowiada się na temat historii Wisły, Robert mówi o nim że takiego piłkarza szukał, a jutro powie "a dobra, wracam do domu". na pewno juz z góry wiedział jeszcze przed przyjazdem ile będzie zarabiać, jaki to będzie kontrakt itd, a nie że dzisiaj wieczorem mu powiedzą na jakich zasadach będzie tu grał i ile zarabiał. To byłoby głupie i sam zawodnik nie fatygowałby się na przyjazd bo byłoby to bez sensu. Wszyscy którzy dołączyli do Wisły w ostatnim okienku właśnie w ten sposób dogrywali sprawy, a nie że przyjeżdzali i rozmawiali. Od tego jest internet , menago i telefony. Przyjechał chłopaczyna bo musi złożyc podpis własnoręcznie, a tego przez email nie zrobi

jest tego trochę, to nie kupno kilograma jabłek.. cierpliwość jest wskazana.
A no własnie Tomaszu_19 , ale niektórym się wydaje ze to taki hop siup. Wszystko to trwa, mnóstwo badań, papierów, podpisów.. nie strugajcie mądrych i znających realia transferowe, zostawcie to fachowcom.