1q2 napisał(a):

Siedzą piloci ,lecą ,mają uprawnienia, dowiadują się że nie ma warunków do lądowania.Na 20 minut przed lądowaniem dowiadują się że widzialność jest 400/50, co chwilę później potwierdza koleś z jaka.Mimo iż minimum na tym lotnisku wynosi 1000/100, łamią wszelkie procedury i decydują się lądować.Nawet jak 5 minut przed lądowaniem koleś z jaka mówi że widoczność jest tylko 200 czyli 5 razy poniżej minimum ,Arek kwituje to słowem 'dziękuje' i jedzie dalej ,włącza autopilota co jest kolejnym decydującym błędem, posługuje się nie tym wyskościomierzem co trzeba, inny(albo i ten) jest źle przez niego ustawiony, nie reaguje na komendy terrain ahead i pull up i sprowadza samolot w las
...i możemy tak do usranej śmierci
Wieża nie ma wysokościomierza, nasi nie podawali im wysokości więc dostawali przybliżone dane.Jak chyba dobrze rozumuje, samolot rozbił się lecąc w dół a nie w bok więc ciężko by go ruskie rozbiły nie wiedząc na jakiej wysokości jest.O mgle wiedzieli już godzinę przed lądowaniem a na 20 minut przed mieli już wszystko jasne.Nie przeczę że to i tak prowizorka ale nie zmienia to faktu że nie mieli prawa nawet myśleć o lądowaniu.Zwykły Rajaner z pasażerami z biletami po 50 euro, odleciał by nawet przez minutę się nie zastanawiając bo inaczej koleś stracił by robotę i miał jeszcze sprawę karną ale w wojsku jak wiadomo procedury i przepisy są po to by je łamać i dlatego w ciągu kilku lat spadły nam 4 samoloty z wojskowymi pilotami - wszystkie przez ich olewactwo i nieuctwo
|
Myślałem że po odczytach jest wszystko jasne , włączam TVN 24 a tam "eksperci" powtarzają jak mantre wina pilotów-wchodzę na forum i kolejny zonk czytam to samo co mówią "eksperci".
Podsumujmy twoją wypowiedz.
Piloci złamali przepisy?. Przepisy mówią wykonać zajście do wys. 100 m (inne do 120m). Tak zostalo zrobione i podjęto decyzje o odejściu mimo wycia towarzyszy z TVN przez 9 m-cy że były naciski.
Dalej. Nawet "ekspert" E.Klich i obecny dowódca 36 pułku nie wiedzieli w TV czy wciśniecie przycisku "UCHOD" wyłączy automat na lotnisku bez ILS. Protasiuk wygląda na to ze wcisnał i stracił kilka sekund które pewnie zaważyły. Błąd może błąd.
Jest jedno ale! Jeśli byłby
na ścieżce poziomej ( a nie ok.80m z boku ) i bliżej pasa ( kontrolerzy podawali ze samolot jestok. 800 bliżej niż był w w rzeczywsitości)- za co odpowiadają bez chyba wątpliwości KONTROLERZY- to by odeszli ( nie zaczepiliby o drzewa) lub wylądowali.
Sygnały PULL UP i TERRAIN AHEAD były generowane przez systemy nie funkcjonujące na lotnisku Siewierny i piloci prawidlowo nie reagowali na nie podchodząc nieprecyzyjnie
To takie trudne do zrozumienia? Czy trzeba to dyskutować o pobocznych sprawach i się kłócić.?Pluć na polskich pilotów, generala i prezydenta. K....a ludzie myślcie. Radość wam sprawia mówienie o rodakach że są niedoszkoleni i alkoholicy. Tak fajnie jest srać do własnego gniazda?.Przecież o to chodzi "towarzyszom" z Moskwy i ich uczniom szkolonym przez nich przez lata w Polsce