martonas napisał(a):

|
Jesli dla ciebie info o testach medycznych oznacza pewny transfer no to gratuluję. Poza tym czemu miałbys nie wierzyć w info z oficjalnej, skoro pisali że miał przylecieć to tak się pewnie umówili i taką deklarację złożył Maor, ktos tu już pisał że dopiero w niedzielę dostał nawet propozycję nowego kontraktu i pewnie wtedy został przekonany do zostania jeszcze tydzień, czy z tego wynika że oficjalna kłamie albo cos takiego? Wątpliwosci co do oficjalnej to będziesz mógł mieć jak się w ogóle na tych testach nie pojawi.
|
Przepraszam, zabrakło tradycyjnego:
Cytat:
|
Łubu-dubu, łubu-dubu, niech żyje nam, prezes naszego klubu! Niech żyjeee nam! To śpiewałem ja, Martonas
|
Normalnie powinienem płakać, widząc to co się dzieje w Wiśle, ale jest grupa ludzi, którzy potrafią zapewnić nieustanny kabaret. Dziękuję.
Sprawa jest moim zdaniem dość jasna. Klub tryumfalnie awizował na oficjalnej stronie przyjście nowego zawodnika. Tak, dla mnie info o testach oznacza pewny transfer - tak było w przypadku Brożków, tak było w przypadku zawodników których pozyskiwaliśmy.
Skoro zawodnik nie przyjechał, to oczywiste jest że coś tu nie gra. Na razie wysłuchaliśmy bajeczkę o zagraniu "jeszcze jednego meczu". Jest to totalny kretynizm, szczyt amatorszczyzny nie spotykany nawet na naszym przaśnym, polskim poziomie. Wyobrażacie sobie, że Amika wynegocjowała transfer Ubiparipa, a potem pozwala mu zagrać jeszcze jeden mecz (o stawkę!) w składzie Spartaka? Bo ja nie. Ba, nie wyobrażam sobie czegoś takiego w Jagielloni, Górniku Zabrze a nawet (o zgrozo) w będącej praktycznie w II lidze Cracovii.
A my pozwalamy na to w sytuacji, gdy mamy bolesne doświadczenia z Gargułą. Nie dogadaliśmy się i de facto nasz zawodnik zerwał więzadła. Zamiast super-wzmocnienia dostaliśmy rekonwalescenta.
I teraz przychodzi facet, który odpowiadał za transfery w PSV i na coś takiego pozwala? Albo całkowicie oszalał, albo ma g. do gadania. Ja jednak zakładam, że to druga wersja jest bliższa prawdy.
Niestety, znane przysłowie mówi: jak nie wiadomo o co chodzi, to znaczy że chodzi o pieniądze. Najwyraźniej negocjacje w sprawie Meliksona wcale się nie zakończyły i możliwe, że zakończą się klapą.
A najlepsze jest to, że Melikson stał się genialnym tematem zastępczym, który zajmie przeciętnego kibica Wisły przez następny tydzień. Tymczasem w klubie jakby rządził Kononowicz: nie ma napastników, nie ma obrońców, nie ma bramkarza. Niczego nie ma, zero, null - żadnych wzmocnień.