He he - to już coraz bardziej sytuacja jak z filmów Barei.
Potrzebujemy napastnika (choć jednego), obrońcę (najlepiej dwóch) i bramkarza. Podczas wywiadów dowiadujemy się, że będą się starać zdążyć z podpisaniem nowych graczy przed końcem urlopu.
Na kilka dni przed tym terminem pojawia się informacja, że przychodzi pomocnik (!).
Mamy dzień po końcu przerwy urlopowej i jaka sytuacja? Bramkarza brak, obrońców brak, napastnika także brak. Co jeszcze lepsze - zapowiadanego pomocnika też brak - słyszymy za to kuriozalne wyjaśnienia, że musi zagrać jeszcze w jednym meczu i wtedy może go puszczą (a może nie)
Jeśli tak ma wyglądać profesjonalne przeprowadzanie transferów to ja dziękuję za taki profesjonalizm...
A przepraszam - profesjonalnie w kilka dni sprzedano Brożków a wcześniej Marcelo i Głowackiego. W tej kwestii dogoniliśmy już Europę, a myślę, że nawet przegoniliśmy - bo rzadko kto sprzedaje najpierw całą obronę a następnie najwartościowszego gracza ataku bez zapewnienia sobie odpowiedniego zastępstwa...
Zobaczymy czym nasz profesjonalny zarząd zaskoczy nas w najbliższych dniach.