Baala napisał(a):

Śmiać się czy płakać. Jeszcze kilka stron wstecz paru mędrców pisało" Gdzie płaczki jesteście" itp. bzdury teraz się okazuje że Melikson nigdy w Krakowie nie był, a jego najwcześniejszy przyjazd to może niedziela.
Jeszcze kilka dni temu Ci sami mędrcy pisali "poczekajcie płaczki do pierwszego treningu". Teraz zamiast pierwszego treningu to poczekajcie do pierwszego zgrupowania, a wlaściwie to okienko kończy się na koniec lutego także spokojnie.
Teraz nagle cisza i mędrców nie ma...
|
Ale przeciez przerabiamy to przy każdym okienku transferowym. Od lat. I założe się, że Pablo i grupka podobnych mu osób jeszcze ani razu nie przeprosili swoich adwersarzy i nie przyznali im: tak, myliliśmy się, to Wy mieliście wówczas rację.
Zamiast tego czekają do kolejnego okna i na nowo rozpoczynają to samo bzdurne gadanie, udając amnezję i licząc, że Tym razem im się trafi. I tak w kółko. Mają zdrowie.
A tłumaczenie Valckxa, że Melkinson nie przylatuje, bo obecny klub go jeszcze potrzebuje jest tak "nowatorskie", nieprofesjonalne i niecodzienne, że ani odrobinę nie wierzę, że tu tkwi naprawdę przyczyna kolejnej niekończącej się sagi transferowej Wisły pt. "No, chcielimy, negocjowaliśmy, dogadaliśmy sie, ale komuś w ostatniej chwili coś odbiło". Tak jak niegdyś przy Grzelaku i Kaźmierczaku, Mazilu, Grigorie i Galmazie (Ci byli bliżej, bo już w samolocie), Neiu, Nurkovicu, Milinkovicu...
Skądś takie tłumaczonka znam...