Dla zwolenników niefiltrowanych piw.
Natknęłam się wczoraj w osiedlowym sklepiku na
Cornelius Greener Bio-Up.

Właśnie go degustuję i jestem przyjemnie zaskoczona. Lubię ten typ piwa - słodkawe - podobnie jak piwa marcowe.
Poszukałam coś na jego temat i recenzje też ma dobre :
Cytat:
Greener Bio – Up to jedno z czterech nowych piw pod marką Cornelius, które dołączyły do Cornelius Weizenbier. Zawartość ekstraktu 14,1°Blg, zawartość alkoholu 6% objętościowo.
Piana niestety rozczarowuje. Jest średnioobfita, drobna, ale bardzo krótka. Znika po kilku minutach. Z kolorem jest już znacznie lepiej. Ciemnozłoty, niemal bursztynowy, ładnie opalizuje. Z racji, że jestem wyznawcą tezy, że mętne jest piękne, doceniam brak filtracji. Zapach przyjemny, słodowy. W smaku również dominują akcenty słodowe, jednak z wyraźnie, szczególnie jak na polskie warunki, zaznaczoną goryczką. To jest po prostu bardzo dobry niefiltrowany maerzen. Dlaczego więc nie nazwać piwa po prostu Marcowym? Przecież na rynku nie ma ani jednego polskiego marcowego (Złotego Smoka litościwie przemilczę). Przecież przy okazji Oktoberfest można by to piwo promować jako polskiego Festbiera. Przecież część konsumentów pamięta piwo Marcowe z Żywca. Dlaczego sobie utrudniać życie? Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Zdecydowanie polecam to piwo, bo poza restauracyjnymi browarami jest to wg mnie jedyny maerzen na rynku, w dodatku udany. Niech nie zraża Was kretyńska nazwa. A do browaru apeluję, żeby jak najszybciej pożegnał się z Greenerem i wprowadził Marcowe.
|