WIdze ze naprawde wielu z Was ma jakies problemy z realna ocena rynku transferowego
Zawodnicy teraz w wiekszosci brani sa albo z karta w lapie, albo z konczacym sie kontraktem. W pierwszym wypadku nie tylko targuje sie z zawodnikiem, co z managerem. Do konca czekaja na lepsze oferty a czasami nawet wciskaja kit ze jest jakis jeszcze klub, byle wiecej wydoic z potencjalnego pracodawcy.
Klub zaklada sobie ze zawodnik X bedzie tego i tego dnia, ale wszystko zalezy od samego zawodnika i maganera, a ci ostatni zyja z takich wlasnie sytuacji.
W Wisle czekaja na kolesia z Izraela, w Legii czekaja na Buljata i tak to wyglada
W tej chwili testujemy jakiegos Slowenca i znajac zycie poleci w kosmos, a testowac bedziemy nadal 398494 zawodnikow z lapanki
