Zatem napastnika dalej ani widu, ani słychu, jak zawsze.
Gdzie są dziś Ci, którzy jeszcze niedawno deklarowali, że jak nie zobaczą żadnego nowego zawodnika na pierwszym treningu, przejrzą na oczy i zgodzą się z krytykami polityki Cupiała? Pewnie najpierw przesuną datę, potem na chwilę zapomną języka w gębie i znów zaczną skakać do oczu Wolfiemu...
Przegrywanie rywalizacji o jakiegoś piłkarza z Lechem to na pewno nie jest powód do dumy i zadowolenia.