Osobiście uważam, że jakakolwiek forma szowinizmu to przejaw wąskich horyzontów i najprawdopodobniej metryka pochodzenia z mentalnych lub faktycznych nizin społecznych. Natomiast nie szalałbym też z tą poprawnością polityczną - ten pomocnik nie ma polskich korzeni, tylko jego rodzice byli Żydami z Polski. Różnica jest, ponieważ wielu Żydów się nie asymilowało. Nie jest to ani złe, ani dobre - nie chcieli, to się nie asymilowali. Ale pomocnik nie ma żadnych polskich korzeni i proszę w szaleństwie tolerancji o tym pamiętać.
Proszę też pamiętać, że jeśli ktoś ma nam go podkupić, to dostanie cynk od zawodnika, jego menedżera, klubu lub kogokolwiek, kto o transferze w klubie/wokół zawodnika usłyszy. Nie musi o tym czytać w gazecie wyborczej, on już o tym wie. Także pisanie, że pismaki nam cokolwiek psują, krzyżują plany, psują szyki jest po prostu śmieszne.
wolfy napisał(a):

|
Tylko debil może się cieszyć z ewentualnego transferu.
|
Otóż to.
Żyd może być zawodnikiem ciekawym, może być gwiazdką ekstraklasy i tym upragnionym rozgrywającym, następcą Szymkowiaka, na którego tyle lat czekamy.
Ale!
Musi spełnić szereg warunków:
- musi rzeczywiście być niezły w porównaniu z resztą ekstraklasy (bo to, że się wybija na tle ligowców w Izraelu o niczym jeszcze nie świadczy)
- musi rzeczywiście być rozgrywającym, a nie lewym pomocnikiem - bo na lewą pomoc to my już mamy takie niewiadomoco, ni to skrzydłowego, ni to podwieszonego bocznego napastnika, co nazywa się Kirm
- musi potrafić odnajdywać się w nowym środowisku - słabe ligi znają mnóstwo przypadków gwiazd jednego teamu, które nie radziły sobie ani w innych klubach, ani w innych ligach (
vide Mila, Matusiak, Frankowski)
- musi...
...
i wreszcie
...
tu tu tu tu:
- musi do nas przyjść! bo jak na razie, to jego transfer jest bytem medialnym.