Temat: Ekstraklasa
Wyświetl pojedynczy post
flamengista
Piknik
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Kraków/Bronowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#7822
Stary 15.01.2011, 08:04
Tłumaczę raz jeszcze. Tu nie chodzi o to, czy informatyk piszący programy dla firmy IT kojarzy, że jego firma sponsoruje Pasy. Z całym szacunkiem dla takiego informatyka, ale on ma marginalne znaczenie dla Filipiaka. Albo kupi karnet i koszulkę, albo nie kupi. Jeden więcej, jeden mniej - co za różnica.

Natomiast co innego, jeśli na walnym zgromadzeniu mniejszościowi akcjonariusze spytają Filipiaka: co to jest, panie prezesie? Czemu wydajemy spore pieniądze na sponsorowanie klubu, w którym jest taki smród? Jakie korzyści z tego sponsoringu ma nasza spółka? Giełda to instytucja finansowa niezwykle wrażliwa na psychologię tłumu - ludzie często postępują nie do końca racjonalnie, kupując bądź sprzedając akcje. Słyszą o jakieś aferze z Comarchem sponsorującym Cracovię - cena akcji spada. Szczególnie, że mamy giełdowych spekulantów oraz konkurencję, która życzy Comarchowi jak najgorzej. A przecież wystarczy kilka "życzliwych" artykułów w prasie.

Nie pisałbym o tym, gdyby nie sam Filipiak który w którymś z wywiadów wspomniał że Cracovia ma zapewniać Comarchowi publicity. Ale ma się kojarzyć z sukcesami sportowymi, nie ze skandalami.

I jeszcze jedno. Filipiak ma na pewno ambicje podobne do Cupiała. Tzn. zaprosić do loży na stadionie obecnego lub przyszłego kontrahenta/partnera biznesowego, pochwalić się swoimi zabawkami. Obecne baty, które jego drużyna zrywa w lidze na pewno nie pomogą. Ale w przypadku smrodu związanego z "administracyjnym utrzymaniem" stadion Pasów może stać się miejscem, na którym nie wypada bywać.

Żeby nie było: ja nie zakładam armagedonu, wycofania się Filipiaka z inwestowania w Pasy. Po prostu piszę, że cały ewentualny smród związany z ew. "utrzymaniem przy zielonym stoliku" jest mu na pewno nie na rękę. Pomijając fakt, że znowu jego zawodnicy zażądaliby premii za utrzymanie się w lidze

BTW: w sumie to smutne, że niektórzy nie przywiązują żadnej wagi do tego, jaka jest polityka firmy i kogo ona wspiera/sponsoruje. Przy remoncie kuchni żona w sklepie zaczęła oglądać produkty Amiki, musiałem od razu jest wyperswadować że nie ma takiej możliwości. Ale to są wszystko pierdoły. Problem jest poważniejszy. Brak u nas świadomości konsumenckiej. Nikt nie zadaje sobie pytań typu: "Czy wypada kupować benzynę na stacji BP po wycieku ropy w zatoce meksykańskiej"? A szkoda, bo powinniśmy się czasem zastanowić.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
Odpowiedz cytując