Marszałek napisał(a):

|
A śmiać to pewnie,że się można,bo facet jeden z drugim są zawodowymi piłkarzami a nie wiedzą,że znajomość języka angielskiego to konieczność.
|
E tam, piłkarz jest od kopania piłki. Zarabia kopiąc, nie językiem obcym. I po to zarabia setki tysiecy euro by było go stać na wynąjęcie magistra - tłumacza i zapłacenie mu 1000 zł za przetłumaczenie kontraktu. W życiu codziennym sobie poradzi.
Już kiedys podobnie gadał niejaki Krissu "przy okazji" Peszki w Kolonii. Też coś tam "o pewnych rzeczach, które wypada ambitnemu piłkarzowi umieć" (w domysle - niemiecki). Trzymając się terminologii z ks. Tischnera - g*wno prawda... Języka to mogę sie uczyć teraz ja, rzeczony Krissu czy Marszałek, bo za młodu nie chciało się nam trenować piłki

Takie realia.
Tu o kasę chodzi, nie czarujmy rzeczywistości tymi gadkami o "pewnych standardach w dzisiejszym świecie itp". Goście (jak ich nazywasz dalej - "fizole") potrafili dojść do poziomu finansowego, którego 99% z nas nie przekroczy. I za to jakiś szacun ode mnie mają, bo to nie oni muszą się martwić swoim bytem za 10 lat, tylko ja.