BRTS39 napisał(a):

|
PS: Czy Pan był kiedys tutaj moderatorem? czyżby dosięgła Pana sprawiedliwość.
|
W pewnym sensie. Powiedziałem, że mam dość użerania się z pokemonami i odszedłem. Sprawiedliwości bym w to nie mieszał, ale uważam to za całkiem uczciwe.
martonas napisał(a):

|
Bez przesady, czasem mądrze prawisz ale to jakieś bzdety. Jesteś ich klientem ale nigdy nie będziesz sponsorem, choćbyś nie wiem jak to pokrętnie tłumaczył.
|
Doprawdy? Więc jaka jest różnica między klientem a sponsorem? Skala wydatków czy otrzymane w zamian usługi? Bo widzisz, żaden podmiot nie sponsoruje niczego "pro publico bono".
Kibic utrzymuje po części klub, jest klientem, ale klientem szczególnym - nikt normalny nie chodzi raczej w koszulce "Coca-Coli".
Zasady rynkowe są te same, a próby związania wizerunku produktu z wizerunkiem klienta są obecne zarówno wśród producentów napojów gazowanych, jak i klubów. W przypadku klubu piłkarskiego identyfikacja z wizerunkiem jest jednak bardziej namacalnym zjawiskiem.
Możemy przyjąć, że kibic płacąc za bilet płaci za widowisko - ale to w naszych warunkach g. prawda, o czym boleśnie przekonała się Legia. Kibic tworzy widowisko, wiąże swój wizerunek z klubem - za to głównie płaci. Nie za możliwość oglądania boskiej techniki Gordana.
Można to oczywiście uznać za sofizmat. Tyle, że wymieniony wcześniej przykład Legii temu przeczy.
Gdybyśmy byli Arsenalem i grali w Premiership - wówczas faktycznie, byłoby o wiele prościej. W Polsce mamy jednak zupełnie inny model, czego przyczyną jest głównie sportowa nędza.
EDIT: Zastanów się jeszcze nad sensem zakupu klubowych gadżetów.
sqallpl napisał(a):

Teoretycznie - Cracovia może zając wysokie miejsce w tabeli na koniec sezonu. Takie to jest to ich ostatnie, tragiczne miejsce.
Od tego jest tabela, punkty i zasady oparte na statystyce, zeby rozgrywki opieraly sie o wyniki a nie o przypuszczenia i hipotezy. Tabela jest plaska ale to nie znaczy, że drugie miejsce jest fałszywe czy tez nie zgodne ze stanem rzeczywistym. Jestesmy na drugim miejscu bo tyle punktow udalo sie naszym pilkarzom zdobyc.
Takie sa fakty a Twoje jezykowe zaklecia i czary niczego (na szczescie) nie zmienia.
|
Praktycznie mamy skład o wiele słabszy od takiej Korony Kielce.
Jeden z naszych rodzimych geniuszy trenerskich (nie wiem, czy przypadkiem nie Łazarek) ukuł po którejś z porażek debilny, godzący w sens sportu i rozmijający się z niuansami piłki nożnej bon mot: "Zremisowaliśmy do przerwy". To nic, że cudem, to nic, ze gówno to dało - do przerwy się wybroniliśmy.
Myślę, że to wystarczy za dalszy komentarz.