|
Coraz bardziej bawią mnie próby przedstawiania przez niektórych polityki "sprzedajemy co się da, kupujemy dużo słabszych zmienników" jako rozsądnej i wiodącej do budowy nowej, silnej Wisły.
Mielibyście choć trochę umiaru w robieniu ludziom wody z mózgu.
Na razie polityka transferowa Wisły nie jest ani o jotę lepsza od tej z poprzednich okien i lat. A tamta była dramatyczna, prowadząca do pucharowych kompromitacji i coraz większych problemów w lidze. Próbując oszczędzić 100, czy 200 tyś Euro zawsze traciliśmy miliony.
Czy jeśli klub naprawdę myśli o sensownych wzmocnieniach, jego najważniejsi działacze przebywają na urlopie? Co robili odpowiadający za transfery decydenci, skoro nawet pół roku czasu nie wystarczyło im do przeprowadzenia jakiegokolwiek od dawna niezbędnego wzmocnienia? Klub już pokazał, że nie był i nadal nie jest przygotowany do przeprowadzania transferów "przychodzących" z początkiem okna. To ma dobrze świadczyć o Valcksie?
|