Wyświetl pojedynczy post
avangarda
Senior Member
 
 
Od: 11.2002

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#320
Stary 12.01.2011, 22:06
Skoro już zabrałem głos, to przedstawię swoje przemyślenia. Nie interesuję się polityką zbytnio, ponieważ uważam, że Polską rządzili, rządzą i będą rządzić niestety osoby niekompetentne, łagodnie mówiąc. A uważam tak, gdyż za dużo jest w Polsce korupcji, machlojek, kunktatorstwa itp., ale to temat na inną dyskusję.
W moim mniemaniu na katastrofę złożyło się szereg czynników, w tej kwestii to chyba najbardziej ufam Klichowi. Nie węszę w tym wszystkim zamachu, celowego działania osób trzecich, bądź też zaniechania (np. po stronie rosyjskiej).
(tutaj mała dygresja)
Cofając się pamięcią do powiedzmy lutego 2010 i przywołując sondaże prezydenckie chyba większość ludzi pogodziła się z tym (chcąc lub nie chcąc – zależnie od sympatii politycznych), że Lech Kaczyński te wybory przegra (dwa sondaże które właśnie znalazłem z tego okresu mówią o przewadze Bronisława nad Lechem – około 67% do 33%). Wiadomo jednak, że sondaże to tylko sondaże, więc zakładam, że poparcie Bronisława wynosiłoby w rzeczywistości między 60 a 70%, a Lecha 30-40%, gdyby do tragedii nie doszło. Biorąc pod uwagę aspekt czysto polityczny, podkreślam, zanim padną na mnie gromy, że odrzucam aspekt czysto ludzki, społeczny, humanitarny, że najbardziej na tragedii zyskał… Jarosław Kaczyński. Jako, że przegrana Lecha była bardzo prawdopodobna (dla niektórych pewna) to jedynie nagły zryw, wywołany właśnie tragiczną śmiercią, mógł spowodować, że u steru państwa pozostanie kandydat PiSu. Przedstawiam to jako argument przeciw zamachowi, ponieważ nie widzę celu, po co ktoś (np. Platforma lub Putin) miałby zamach organizować, przynajmniej nie w polityce wewnętrznej. Jak już wspominałem, nie interesuję się polityką, więc jak czasem czytam o zasługach Lecha dla państw wschodnich, Ukrainy, Gruzji, Litwy, ogółem polityki zagranicznej z kierunkiem wschodnim, to się cieszę, że był doceniany. Ale biorąc pod uwagę, że mamy XXI wiek, to po prostu nie wierzę, że Rosjanie bądź inni mogliby przeprowadzić zamach dla osłabienia pozycji Polski w polityce wschodniej.
(koniec małej dygresji, która się trochę jednak rozrosła…)
Uważam, że kontrolerzy na lotnisku Siewiernyj dali ciała, ale niechcący. I teraz MAK próbuje ich wybielić, m.in. dzisiejszym raportem. Katastrofa jest tragiczna, bo się nałożyło na siebie szereg tragicznych zbiegów okoliczności.
Może piloci nie bardzo rozumieli rosyjski (kpt. Protasiuk podobno jako jedyny znał)…
Może kontrolerzy złe ciśnienie podali (czy jakoś tak, w każdym razie złe ustawienie wysokościomierza)…
A i jeszcze jedno – na pewno były naciski psychologiczne na Protasiuka, że musi wylądować. Po tym, co się stało w Gruzji, gdzie był II pilotem. Czy te naciski były werbalne w czasie lotu, czy też naciski rozumiał Protasiuk, to inna sprawa. Ale w głowie na pewno miał, że musi wylądowąć. Popatrzcie – w Gruzji I pilot nie posłuchał Lecha, który podobno nawet do kabiny poszedł osobiście. Lech go ochrzanił, można powiedzieć, to samo ktoś z jego otoczenia, kto jeszcze potem proces wytoczył (uniewinniający pilota). Pilot odszedł z pułku. Protasiuk został, prawdopodobnie musiał zeznawać na procesie, jako chyba jeden z ważniejszych świadków, jako że w pułku został, domyślam się, że na procesie pewnie powiedział albo zasugerował, że można było lądować. I teraz w Smoleńsku by się nie dało? Być może Protasiuk się bał, że zostanie z pułku wydalony, ale to już gdybanie.
Brak zrozumienia procedur przez jednych i drugich – brak jasnego sprecyzowania jaki to lot, jakie się komendy podaje, jak się na nie odpowiada, to też miało duże znaczenie. W moim może naiwnym mniemaniu to niedopatrzenia, za które 96 ludzi + ich rodziny srogo zapłaciły.
I takie może ludzkie spostrzeżenie, jako że nie lubię się nigdzie spóźniać, czemu oni z Warszawy odlecieli tak późno rano? Nie rozumiem tłumaczenia, że nie powinni wystartować, bo powinni. Ale czemu tak późno? Wydaje mi się, że powinien być zapas czasu na ewentualny lot do Mińska, bo tam było jedno z rezerwowych lotnisk.
Piloci nie powinni podchodzić do lądowania. To chyba dla wszystkich jasne.
Błasik mógł być pijany, ale póki nie trzymał sterów ani nie wymagał lądowania w tych warunkach, to nie ma to żadnego znaczenia.

Rozumiem argumenty obu spierających się racji, nie rozumiem wzajemnego wyzywania się. Liczę na dyskusję rzetelną, a nie wulgarną. I proszę nie cytować moich słów, o tym że Jarek zyskał na zamachu, bo to tylko dygresja, no chyba że cytujący utrzyma kulturalny ton wypowiedzi
Odpowiedz cytując